poniedziałek, 14 września 2015

"Rodzina Borgiów" Mario Puzo

Coo? Nie słyszę? Jakieś szmery... Już wiem, to głosy tych, którym się nie podobało, a ja uparcie wypieram ich ze swojej świadomości, gdyż prawią bzdury. 

Jedna z najlepszych książek jakie w całym swoim życiu przeczytałam, jeśli nie najlepsza. I znów będę mieć problem właściwie opowiedzieć o czymś tak niepodważalnie dobrym.

Władza, chciwość, pieniądze, obłuda, okrucieństwo, egoizm, żądza, nadmierne ambicje i dochodzenie po trupach do celu. Wojna, gwałcone kobiety, ustawiane małżeństwa, służba Bogu nie z własnej woli, lecz z woli ojca. Zdrady, kazirodztwo, zabójstwa, zazdrość, nienawiść. Jednak mimo całego tego ogromu zła jaki jest ukazany tutaj, Mario Puzo nie przestawił Rodrigo Borgii i jego rodziny jako całkowicie bezdusznych wywłok, które pragną jedynie władzy.

poniedziałek, 7 września 2015

'The adventures od Sherlock Holmes' Arthur Conan Doyle - audiobook #nie taki klasyk straszny

Kto nie zna Sherlocka? Przyznaję się bez bicia, ja nie znałam, ale w związku z nadrabianiem zaległości w klasykach postanowiłam jednak się za niego zabrać i zdecydowanie mogę powiedzieć, że to była jedna z lepszych decyzji.

Dziś dla odmiany recenzuję audiobooka.


środa, 2 września 2015

Coś się kończy, coś się zaczyna - Andrzej Sapkowski

Cześć!
Znów przyszłam do Was pogadać, o tym że...
Cudze chwalicie, swego nie znacie. 


Nie powiem, też mi się zdarza. I tego właśnie bardzo, ale to bardzo usilnie pragnę unikać. Z tego też względu poznałam swoją literacką miłość, bo skoro spróbować fantasy, to zaczynamy od polskich autorów. Tak też trafiłam na pana Sapkowskiego, mistrza w swym fachu, któremu kłaniać bym się mogła w pas, choć wątpię, by mi na to pozwolił, jakbym już go spotkała. Przeżywając coraz silniejszą fazę na Wiedźmina odczuwałam pilną potrzebę koniecznego sięgnięcia po zbiór opowiadań Coś się kończy, coś się zaczyna, no bo tam jest Geralt i Ciri, I Yen i jest Jaskier... o mamuńciu, dajcie mi to! Dali. Znaczy dał. Przyjaciel, na urodziny. 

W tym wypadku mamy to czynienia z przysłowiowym miszmaszem, miałam wrażenie, że po prostu opowiadania nie pasujące konkretnie do sagi o Wiedźminie zostały do kupy zusammen zebrane i wetknięte do jednego wora, będącego tą książką. A czy to źle? A panie! Gdzie tam? Mi się właśnie ta różnorodność spodobała. Jak zawsze wspaniały humor autora i zabawa słowem, za które chyba najbardziej Sapkowskiego polubiłam. Każde z opowiadań było wyraźnie inne, a mimo to, wciąż czuć czyją ręką zostały napisane.

Opowiadania są z różnych okresów twórczości Sapkowskiego, co tym bardziej było dla mnie plusem. Widać, że na przestrzeni lat pan Andrzej wyrobił sobie pióro i mimo, że zaczynał świetnie, to im dalej, tym lepiej. I to właśnie dało mi swego rodzaju otuchy, że jednak ciężką pracą da się dojść do czegoś wspaniałego.

Zdecydowanie warto przeczytać, chociażby dla opowiadań W leju po bombie, przez które rechotałam jak głupia w środku nocy, jak i dla Zdarzenia w Mischief Creek nawiązującego do rzezi w Salem. Co ja będę jeszcze, po prostu czytajcie i przekonajcie się sami.

Do napisania!
Weronika

wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie sierpnia 2015



Dzień dobry!


Ależ znów jest gorąc, przynajmniej u mnie. Z rana była burza, więc pies biegał po całym domu w poszukiwaniu herosa, który by go przed grzmotami uratował, a mówiąc prościej, po prostu go przytulił. Mówiąc rano mam na myśli godzinę dwunastą. Z kubkiem w dłoni, trzęsącą się kupką futra w nogach relaksowałam się dokańczając Bożych bojowników. Jedyne co mi się teraz ciśnie na myśl, czemu ja durna pierwszy raz zaczęłam swój dzień od książki? Od razu lepsze nastawienie do świata. 

Dobra, koniec gadania głupot, konkretnie podsumowanie i koniec.

W tym miesiącu skończyłam czytać:

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

O tym jak prawie dostałam zawału przez listonosza.

Dzień dobry!
Mam nadzieję, że dla wszystkich dobry.


Dziś taka mała dygresja z życia. Siedzę sobie spokojnie w domu uradowana, że w końcu moje zszargane nerwy się nieco uspokoiły. Brat przynosi mi zawiadomienie, które znalazł w skrzynce. Sądowa przesyłka polecona, pouczenie o tym co też się stanie gdy nie odbiorę przesyłki w terminie, blablabla... Jednakże ja jak to ja, szczególnie, że w ostatnim czasie nerwy dziwnym trafem mnie zawodzą wpadłam sobie w panikę. Popłoch wielki, czułam się jakbym miała spłoszoną kurę w klatce piersiowej, która natychmiast chce się wydostać. I kurde, co za przesyłka sądowa? Nic nie nabroiłam, grzecznie siedzę w domku będąc sobie nolifem, świadkiem żadnych straszności nie byłam. Tak czy tak, jak wspomniałam, ostatnio ogółem stres bierze górę, więc i tym razem zdenerwowałam się nieco za bardzo.


niedziela, 30 sierpnia 2015

Star surgeon - Alan E. Nourse

Któż by pomyślał, ja, która najgłośniej wrzeszczała, że science fiction nie tknie, za żadne skarby świata, nie, fuj, głupie i inne równie świadczące o mojej elokwencji wybujałe argumenty. Za sprawą bookathonu jednak przestało być owe science fiction takie "fuj". Co więcej, spodobało mi się!


A to wszystko za sprawą Alana E. Nourse'a i jego powieści Star surgeon czytanej przez Scotta D. Farquhara. Sama książka nie była szczególnie wybitna, nie nazwę jej dziełem stulecia ani żadnym podobnym tytułem, ale była naprawdę bardzo dobra, a w połączeniu z lektorem idealnym, wciągnęła mnie bez reszty. Zamiast spodziewanej drogi przez mękę, otrzymałam książkę, od której żal mi było odchodzić. Skończyłam ją w dwa dni, denerwując się, że świat rzeczywisty przeszkadza mi w czytaniu.

Powieść ta opowiada o Dalu, młodym Garvianinie, który pragnie zostać pierwszym Gwiezdnym Chirurgiem, który nie jest Ziemianinem. Na swojej drodze spotyka wiele przeszkód, gdy już niemal ma tytuł lekarza w dłoni zostaje wystawiony na próby, celem wykorzystania każdego jego potknięcia, do uniemożliwienia mu spełnienia jego marzenia. Spotykamy się tu z najzwyklejszym w świecie rasizmem, jednocześnie Dal napotyka problemy ze swoją załogą i musi zmierzyć się z epidemią nieznanej choroby, jak i ze strachem przed popełnieniem błędu grożącego czyjąś śmiercią.

Żeby nie było, nie jest to powieść tak mroczna i ciężka. Przedstawia też piękną przyjaźń, przywiązanie i walkę o swoje. Widzimy jak Dal zmienia się, mężnieje, można by rzec. A postacią, która ukradła mi serce tym razem jest Fuzzy, zwierzak Dala, który jest po prostu przecudowny i mogłabym tak siedzieć i się nad nim rozpływać, jednak Wam tego zaoszczędzę.

O tym, że lektor jest genialny już mówiłam, więc może bez zbytniego rozwodzenia się nad nim, dam link do darmowego audiobooka jest oooo... <tutaj>.

Słowem zakończenia, zdecydowanie sięgnę po więcej książek pana Nourse'a, ale też i innych z tego gatunku.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Liebster Blog Award #1

Cześć Kochani :)

Wpis tym razem nieco inny, tak jak obiecałam. Nigdy nie przepadałam za TAGami, za LBA itd. Zawsze miałam to za takie zapychacze, ale jakoś sama polubiłam takie posty czytać, jest to jakiś sposób, żebyście się dowiedzieli o mnie czegoś innego, dostałam kilka nominacji, więc czemu by nie?



Na tym  blogu nominowała mnie Isabel z bloga isabelczyta.blogspot.com i to już dość dawno temu. Ale ze mnie jest gapa, już tradycyjnie ze wszystkim się spóźniam...

Nie przedłużając, odpowiedzi na pytania:

1. Co myślisz o pożyczaniu komuś twoich książek? Lubisz to robić czy próbujesz się wykręcić? Dlaczego?
Nie lubię pożyczać, bo jak wiadomo, albo książka do mnie nie wróci, albo wróci w takim stanie, że wolałabym, żeby nie wróciła. Sama staram się ich nie niszczyć, ale większość moich znajomych ma gdzieś czy książka jest w miarę dobrym stanie i posłuży przez to dłużej czy wygląda, za przeproszeniem, jak wyciągnięta psu z mordy.

2. Ile dziennie poświęcasz czasu na czytanie książek? Co najczęściej Ci w tym przeszkadza?
Tego czasu poświęcam zdecydowanie za mało. Staram się czytać chociaż chwilę przed snem, zwykle już późno w nocy i przez to najczęściej po 20 stronach zasypiam.

3. Lubisz czytać trylogie/serie czy wolisz pojedyncze książki? Dlaczego?
Odpowiedź będzie wymijająca, i to i to. Uwielbiam wielokrotnie spotykać się ze swoimi ukochanymi postaciami, widzieć rozbudowaną fabułę, wielowątkowość taką, że aż głowa boli, ale są jednak historie, przy których jedna książka to zdecydowanie idealne rozwiązanie.

4. Jaka książka rozpoczęła Twoją przygodę z czytaniem? Dlaczego była tą wyjątkową?
Tajemniczy ogród Frances Hodgson Burnett. Szkolna lektura, pierwsza przeczytana przeze mnie w całości, na początku piątej klasy podstawówki. Ostatnio nawet ją sobie odświeżyłam. A dlaczego jest tak wyjątkowa? Cudowna, urocza opowieść, urzekająca i smutna. Pierwsza, która mnie wciągnęła. Co tu dużo mówić, kto nie czytał, niech żałuje.

5. Robisz zdjęcia książkom? Wstaw swoje ulubione zdjęcie.
Do niedawna nie robiłam, ale po założeniu bloga nie było raczej innej możliwości ;)

Chyba oczywiste jest, że moje ulubione zdjęcie to ten piękny stos. 13 książek w moim ulubionym języku (zaraz po polskim) i z wiewiórą w tle. Czego chcieć więcej?
6. Zdarza Ci się zakochiwać w bohaterach książek? Wymień kilku.
Nie jestem zbyt kochliwa, szczególnie jeśli idzie o postaci fikcyjne, ale no... wy wiecie że ja kocham Geralta! Ubóstwiam, uwielbiam, no ach, och i ech! I ubolewam, że jeszcze tylko cztery książki do przeczytania mi zostały z tegoż uniwersum. Tak mało chwil z Białym Wilkiem. :c

7. Czytasz e-booki, czy raczej wolisz je omijać? Dlaczego?
Czytam, bo czemu by nie? ;) Wolę książki papierowe, ale nie mam jakichś szczególnych oporów przed czytaniem e-booków. No może poza tym, że nie mam czytnika tylko tablet, przez co bateria ucieka niczym Reinmar z Bielawy przed Sterczami i Inkwizycją.

8. Gdzie najczęściej kupujesz książki?
Zacznijmy od tego, że ja nie kupuję książek, zwykle. Do tej pory wypożyczałam z biblioteki, pierwsze kupione przeze mnie były książki po angielsku z internetowego antykwariatu. Nie przeszkadza mi, że były używane, a przy cenie kilku złotych za książkę mój portfel nie cierpi aż tak znacznie. Także najpewniej moje kolejne przygody z kupowaniem książek skończą się w antykwariatach. :) Za to po książki na prezent lubię się udać do księgarni stacjonarnej.

9. Jaka postać literacka sprawiła, że miałaś/miałeś ochotę rzucić książką o ścianę? Dlaczego?
Ooooj, sporo ich było. Ale pierwsze dwie jakie mi przyszły na myśl to Rebecca Sharp i George Osborne z Vanity Fair. Nosz kurde, Gearge'a to aż miałam ochotę zdzielić za to jak traktował Amelię.

10. Znasz taką książkę, którą mogłabyś czytać w kółko i w kółko, wiedząc, że nigdy Ci się nie znudzi? Jaki jest jej tytuł?
Ostatnie życzenie, Miecz przeznaczenia, Krew elfów, Czas pogardy... krócej, saga wiedźmińska. Myślę, że Ojciec chrzestny tu również świetnie pasuje.

11. Czy masz w swoim domu miejsce przeznaczone specjalnie do czytania, czy raczej czytasz wszędzie? Jakie to miejsce?
Czytam najczęściej leżąc w łóżku. Po prostu tak mi najwygodniej. Poza domem z kolei czytam gdzie popadnie, jeśli mi się nudzi, czekam na autobus, jadę nim czy cokolwiek innego gdzie siedzę bezczynnie, to mając książkę przy sobie po prostu ją wyciągam i czytam. Cóż, czasem ludzie się dziwią widząc jak się śmieję pod nosem czytając, ale co poradzić? ;)

Nominuję Izę z IzaReads, Oxu, Czytać to żyć podwójnie oraz Książkopatię.
Blogi czysto książkowe, tak więc, żeby jakoś urozmaicić pytania postaram się dać nieco inne. Oczywiście jako że dziewczyny mają blogi czysto książkowe pojawią się też takie pytania.
1. Poza czytaniem, co lubisz robić w czasie wolnym?
2. Ulubione seriale?

3. Uczysz się jakichś języków obcych? Jakich? Lubisz to czy robisz bardziej z musu?
4. Myślisz przyszłościowo, czy żyjesz chwilą?
5. Leń czy pracoholik?
6. Co jest dla Ciebie najważniejsze?
7. Co sądzisz o hejterach?

8. Co Cię najbardziej cieszy w blogowaniu?
9. Książki nowe czy używane?
10. Jak według Ciebie powinno się zmienić kanon lektur, żeby zachęcić młodszych do czytania? Jakaś propozycja lektury?
11. Jaką muzykę preferujesz?

Przepraszam, że pytania jakoś mało konkretne/ambitne, jednakże po dłuższej chwili móżdżenia nic mi do głowy nie przychodziło.


To by było na tyle, mam nadzieję, że jednak nie zanudziłam Was do reszty.

Do napisania, 

Weronika 

niedziela, 16 sierpnia 2015

Podsumowanie lipca 2015

Hej Kochani!

Ja jak zwykle jestem niesamowicie szybka i podsumowanie lipca robię zaczynając drugą połowę sierpnia. Pozostawmy to bez komentarza.

Tak dość szybko, oto co przeczytałam w lipcu:
  • Coś się kończy, coś się zaczyna Andrzej Sapkowski
  • The adventures of Sherlock Holmes - 5,5 noweli, audiobook
  • The story girl L. M. Montgomery - audiobook
  • The secret garden Frances Hodgson Burnett - audiobook
  • Czas pogardy Andrzej Sapkowski
  • Star surgeon Alan E. Nourse
Przeczytałam mniej niż w czerwcu, ale i tak jestem bardzo zadowolona z takiego wyniku, szczególnie, że nie trafiłam na ani jednego gniota. Teraz pozostaje tylko nadrobić zaległości w związku z notkami. No i oczywiście poprawić wynik w sierpniu, żeby nie było wstydu. ;)

Do napisania już jutro,
Weronika 

piątek, 14 sierpnia 2015

Ruda Sfora - Maja Lidia Kossakowska

Zakochałam się. Uwielbiam tę książkę, kocham ją, mogłabym z nią spać jak dzieciak z ulubioną zabawką, przytulać ją i wszystko inne. Co nie umniejsza faktowi, że mnie w pewnym momencie "wdiabliła".


Rudą sforę pożyczył mi przyjaciel. Dał mi ją mówiąc, że muszę to przeczytać, że ta powieść jest genialna i to jego ulubiona książka. Facet czyta sporo fantastyki i innych, podobnych klimatów, to pewnie wie co mówi, myślę. Przeczytałam, o jasna Anielka, on miał rację! Zaglądam na lubimyczytać.pl, żeby radośnie zaznaczyć książkę jako przeczytaną i dać jej 9/10, z ciekawości zaglądam w opinie i poczułam się jak uderzona obuchem w łeb. Jak wiadomo, nie każdemu wszystko odpowiada, ale mam wrażenie, że część ludzi oczekiwała czegoś pokroju Wiedźmina, może Gry o tron, mistrza Tolkiena czy innej tego rodzaju literatury fantasy górnych lotów. A tu... BAM! Jak Kossakowska śmiała napisać książkę dla młodzieży?! No jak?!

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

"Memrise madness", czyli niech ktoś mi powie czemu...

...nie umiem wytrwać w jednej rzeczy dłuższy czas.

Wiecie jak wyglądają moje wakacje?
Na przemian mam zrywy, że rysuję, potem czytam książki po kilkanaście godzin ciągiem, później ćwiczę grę na gitarze do zdarcia opuszków, przez co niestety, ale zmuszona jestem nie ćwiczyć aż się zagoi, wtedy piszę, a za chwilę biorę się za kucie słów na memrise aż mnie zastanie noc. Ewentualnie całymi dniami gram w Hearthstone'a albo w simsy. No i... Naprawdę, czy ja nie mogę mieć umiaru?

No dobra, znów się rozgadałam, ale jakiś sens to ma, bo właśnie z tym moim "jaraniem się" czymś wiąże się dzisiejsza notka.

Dla ciekawskich, dostałam się na wymarzone studia.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Read Week Wrap up i luźna pogadanka

Hej Kochani!

Nie mogę się ostatnio zebrać do kupy, ogarnąć, usiąść i robić cokolwiek. Większość dnia chodzę po domu jak Marek po piekle i nie mogę się zmusić do czegokolwiek. I co osiągnęłam tym samym? Zaległości na Waszych blogach, zaległości czytelnicze, zaległości w pisaniu bloga(ów), w rysowaniu, w grze na gitarze, w pisaniu opowiadań... Słowem, we wszystkim. Mea culpa, leniwcem jestem, cóż począć. Nie mogłam kompletnie się skupić na niczym innym poza studiami, niby czas mam, ale stres w związku z listami, ze składaniem papierów i całym tym cyrkiem wysysa ze mnie życie.

Wiem, znów użalam się nad sobą. Niestety tak jest i po prostu jestem Wam winna jakieś wyjaśnienia, czemu znikam, czemu obiecuję, a wychodzi z tego figa. Także, bez obiecywanek, biorę tyłek w troki i ruszam. Choćby i powolutku, ale lepiej tak niż wcale.

Ale z pozytywów, wczoraj znów zaczęłam czytać zamiast leżeć i tylko patrzeć w sufit zastanawiając się "olaboga, co to będzie!", no i w zeszłym tygodniu spotkałam się z przyjacielem zza morza. Tęskniłam za Stevem, za Business Weekiem i miło było znów zobaczyć tych kochanych ludzi, pogadać. Dali mi rok temu ogromnego kopa na rozpęd, a teraz miło było im podziękować.

Dobra, dość tego rozrzewnienia, podsumujmy Read Week. Jak mówiłam, bardzo się przejmowałam studiami, rekrutacją i to mnie dość wstrzymało jeśli chodzi o czytanie. Ale aż tak źle nie było.

Strony: 508
Książki: Coś się kończy coś się zaczyna Andrzej Sapkowski (zbiór)
Nowele: dwie ze zbioru o Sherlocku Holmesie, tym samym skończyłam zbiór

Zaczęłam też The story girl L. M. Montgomery (audiobook) i Bożych bojowników Sapkowskiego.

W sumie, to by było na tyle.

Do napisania,
Weronika G.

PS Fajnie, że jesteście, że zaglądacie nawet jak mam zastój. Jest naprawdę miło wiedzieć odzew, jak nie pisany, to nawet plusiki, czy po prostu wejścia na bloga pokazujące, że czekacie aż się w końcu ogarnę. :)

środa, 8 lipca 2015

Pamiętniki Adama i Ewy - Mark Twain #nie taki klasyk straszny

Żyjąc w dzisiejszych czasach tak bardzo skupiamy się na równości, płciowej, rasowej, wiekowej etc. Jeśli ktoś wypomnij różnice pomiędzy jednym a drugim człowiekiem zaczyna się wielki krzyk i po raz kolejny hasło "równość dla wszystkich". Żeby nie było, nie jestem ani rasistką, ani nie uważam jednej płci za lepszą od drugiej i jednakowe prawa dla wszystkich uważam za rzecz naturalną. Ale tak już też wyszło, że ludzie ze swej natury nie są jednakowi, w tym istnieją różnice między kobietą i mężczyzną. Zastanawia mnie tylko, że gdy w przypadku, dajmy na to jelenia, jeśli powiemy, że samiec różni się od samicy nie tylko wyglądem, ale i zachowaniem, nikogo to nie rusza, a kiedy powiemy, że mężczyzna różni się od kobiety, cóż, część ludzi bierze to sobie do serca, delikatnie mówiąc, nieco zbyt mocno i traktuje jak najgorszą obelgę. Jednakowe prawa - tak, jednakowość - już nie bardzo.

Do czego jednak zmierzam? Do dzieła Pamiętników Adama i Ewy Marka Twaina. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

TBR Read-a-thon, Read Week z Zaczytaną Blondynką 5.07-12.07

Cześć Kochani!

Po ostatnim bookathonie poczułam wielki niedosyt, ale nie musiałam zbyt długo czekać. Okazuje się, że jest kilka bookathonów w tym samym czasie, ja startuję w dwóch, mianowicie Read Week, o którym dowiedziałam się z bloga Zaczytana Blondynka, jak i w bookathonie na goodreads organizowanym przez grupę Hooked on Books (jakby komuś jeszcze brakowało takich akcji, tam są co miesiąc, w tym 24'godzinne, 48'godzinne i tygodniowe). Polski bookathon zaczyna się dzień później, jednak ja zaczynam zgodnie z tym z goodreads od 05.07.

Postanowiłam, że tym razem nie będę zalewać Was masą postów, po prostu na koniec wrzucę Wrap up.

Wiem, że większość ludzi nie przepada za takim czytaniem na wyścigi, jednak mi taka zabawa przypadła bardzo do gustu i daje ogromniastego kopniaka motywacyjnego.

Więc co będę czytać?



Dwie ostatnie pozycje dokańczałam czytać. Sapkowskiego wczoraj pochłonęłam całkowicie, Sherlocka dokończyłam po północy, więc w sumie dwie książki ze stosu już zdjęte.

Postanowiłam też, że od dzisiaj przez cały tydzień chcę pisać jedną recenzję dziennie, żeby nadgonić z zaległymi, więc spodziewajcie się więcej postów w najbliższym czasie.

Wielkie zaczytanie czas zacząć! Znaczy się, kontynuować.

Do napisania,
Nika

czwartek, 2 lipca 2015

Doktor Jekyll i pan Hyde - Robert Louis Stevenson #nie taki klasyk straszny

Na całość ludzkiego istnienia składa się wiele czynników, które bardzo ogólnikowo moglibyśmy rozdzielić na dobre i złe. Nie ma człowieka posiadającego przymioty tylko i wyłącznie złe, bądź jedynie te dobre. Można by się jednak zastanowić, co by się stało gdyby zaistniała osoba będąca zła do samego szpiku?

Doktor Jekyll i pan Hyde porusza nie tylko ten temat dobra i zła, ale też niebezpiecznych eksperymentów z własnym ciałem i psychiką, które doprowadzają do katastrofy. Porusza ciekawy temat, opisuje go w intrygujący sposób. Jest to opowieść znana na całym świecie, doceniana i uwielbiana przez wielu. Ale nie przeze mnie.

środa, 1 lipca 2015

Podsumowanie Czerwca 2015

Witajcie moi Kochani! 

Koniec czerwca, a tym samym nastała ogromna radość, dzień na który czekałam tak długo, wyniki matur. Moja euforia mówi chyba wszystko, cudowne uczucie zaskoczyć się i to bardzo się zaskoczyć! Dokładnie o taki wynik się modliłam, dokładnie taki miałam! :D Kończę już temat, bo czuję, że znów emocje biorą nade mną górę i zaraz się tak rozpiszę i wyładuję na Was tak ogromniaste pokłady radości, że nikt nie będzie w stanie tego wytrzymać. <3 Wybaczcie mi emotikonki, dziś muszę! :D


Jednakże czerwiec był dobrym miesiącem nie tylko z tego powodu. Po tak długim zastoju czytelniczym ruszyłam całkiem nieźle, powróciłam do czytelniczego nałogu, przekonałam się do audiobooków i wzięłam udział w bookathonie, co pomogło mi wreszcie ruszyć odwłok i się zabrać na porządnie za czytanie. Piękny miesiąc!

Chciałam Wam pokazać piękny stosik ze wszystkimi książkami fizycznymi jakie miałam, ale niestety część pożyczonych oddałam w poniedziałek. Może następnym razem się uda pokazać cały stos, na ten moment pokażę tylko okładki.



Przeczytane i wysłuchane książki w czerwcu to:

  • The book of dragons Edith Nesbit <klik do książki>
  • The picture of Dorian Gray Oscar Wilde <klik do książki>
  • Ojciec chrzestny Mario Puzo
  • Narrenturm Andrzej Sapkowski
  • Ruda sfora Maja Lidia Kossakowska
  • Doktor Jekyll i pan Hyde Roberta Louisa Stevensona
  • Baśnie Braci Grimm <klik do książki>
oraz nowele:


To wszystko daje w sumie 7 książek i 7,5 noweli, co uważam za dobry wynik. Więcej niż przeczytałam od początku roku do maja! :) 

Tak ślicznej okładce nie mogłam odpuścić.
Zaczęłam też w trakcie bookathonu Malowany dom Grishama, ale przyjaciel mi zaspojlerował (pozdrawiam Artur i mam ochotę Cię pacnąć w baniak nadal za to :C ), więc nie mogłam dalej czytać, no nie da się. Ale zrekompensował mi chłopak, dostałam od niego na urodziny Coś się kończy, coś się zaczyna Sapkowskiego i aktualnie się tą książką zachwycam, bo jest taka wspaniała, taka moja, tak sobie mogę postawić ją na półce, no i to jest Sapkowski. A to wszystko wyjaśnia w kwestii mojego zachwytu. No i to on mnie zaopatrzył w sporą ilość książek na bookathon, w tym w Rudą sforę, więc tym bardziej, wybaczam spojler. ;)

Mianem najlepszej książki miesiąca okrzyknę oczywiście Ojca chrzestnego, mimo, że gorszego kaca książkowego miałam po Rudej sforze. Klasyk sam w sobie, pozycja obowiązkowa! Gdyby tylko lektury szkolne były równie ciekawe i świetnie napisane... pomarzyć można.

Kończąc niezbyt zgrabnie moje podsumowanie, mam nadzieję na jeszcze lepszy wynik w lutym! Tfu, co ja piszę, w lipcu! Ale lepszym wynikiem w lutym też nie pogardzę.

Jak widać, mam sporo wpisów do nadrobienia, już jutro pojawi się kilka słów na temat książki, która miała wywołać mój zachwyt, a skończyło się... cóż, klapą.

Do napisania, 
Weronika 

niedziela, 28 czerwca 2015

Podsumowanie Bookathonu Lato 2015

Stosik przeczytanych, Narrenturm się zanurzyło w kołderkę,
baśnie są niewidzialne, bo nie dam rady unaocznić audiobooka,
a obok możecie podziwiać mój urodzinowy bukiecik od babci <3
Witajcie Kochani! :)

Równy tydzień wielkiego zaczytania. Setki ludzi mierzących się z wyzwaniami postawionymi przez nasze kochane organizatorki. Dziękuję Wam wszystkim, Anicie, Oldze i Ewelinie, ale też całej reszcie, wszystkim biorącym udział w tym wydarzeniu, którzy dawali mega kopniaka motywacyjnego! Jesteście wspaniali i mam nadzieję, że niedługo znów będzie szansa wspólnie czytać na potęgę, tym razem też z wszystkimi po sesji! :)

Nie udało mi się zrealizować swoich planów. Sporo pozmieniałam w trakcie i czytałam co innego niż planowałam. Mimo wszystko, jestem bardzo zadowolona z ilości przeczytanych książek, tego jak nadgoniłam w czytaniu i jakie fantastyczne historie poznałam, po które sięgnęłabym dopiero za długi długi czas, a może i wcale ;) Tak więc, tak się prezentują moje wyzwania:

sobota, 27 czerwca 2015

Bookathon Dzień 5 i 6

Cześć Kochani!
Tych dwóch dni nie komentuję, słabo poszło. A to wszystko przez cieniutką książeczkę, której za nic w świecie skończyć nie dałam rady.

Dzień 5:
  • 75 stron Rudej Sfory6
  • 73 strony baśni braci Grimm
  • 48 stron Doktora Jekyll'a i pana Hyde'a

Dzień 6:

  • 43 strony Doktora Jekyll'a i pana Hyde'a
I to by było na tyle. Nie spodziewałam się, że książka na godzinkę, może dwie tak mnie zatrzyma w czytaniu. 

A ogólny wynik prezentuje się tak:
Skończone książki: 3
Przeczytane strony: 1333/1500


Zaczytanego weekendu!
Do napisania,
Weronika G.

czwartek, 25 czerwca 2015

Bookathon Dzień 3 i 4

Witajcie Kochani w kolejnym dniu Bookathonu! :)

Wczoraj zapomniałam o aktualizacji, a to za sprawą wielkiego zaczytania.

Nie przedłużając, zaczynajmy aktualizację!

Dzień 3:
Niefortunnie tego dnia miałam 5'cio godzinną jazdę do Gdańska. Po tylu godzinach prowadzenia, z małą przerwą byłam tak wyprana z życia, że padłam mordką w poduszki i tak sobie leżałam kilka kolejnych godzin. Na całe szczęście byłam na tyle jeszcze ogarnięta, by na chwilę sobie puścić do słuchania audiobooka. Więc ten dzień prezentuje się tak:

  • 155 stron Narrenturm
  • 46 stron Baśni Braci Grimm
Tym samym wreszcie skończyłam Narrenturm, jestem niesamowicie zadowolona, uwielbiam tę powieść. Na pewno niedługo pojawi się oddzielny wpis.

Dzień 4:
Jak wstałam, tak czytałam, i czytałam, aż sobie nastała północ, a ja się wkurzałam, że tak niewiele mi pozostało do skończenia książki zaczętej tego dnia i plułam sobie w brodę, że nie obudziłam się z godzinkę wcześniej tego dnia, wtedy bym zdążyła! :D

  • 12 stron Baśni Braci Grimm (w trakcie przygotowywania jedzenia, a co będę marnować czas, jak są audiobooki! :) )
  • 411 stron Rudej sfory
Krótko po północy powieść dokończyłam, też będzie oddzielny wpis, bo uważam, że naprawdę warto na tę książkę zwrócić uwagę.

Łącznie dnia czwartego osiągnęłam 1094/1500 stron, więc coraz bliżej celu! :)

A teraz lecę brać się za wyzwanie z dnia 5'go i nadrabianie zaległości z dni poprzednich. 

Do napisania!
Weronika

wtorek, 23 czerwca 2015

Bookathon Dzień 2 - Wstyd ogromny

Hej, hej! :)

Drugi dzień bookathony za mną, limit na poniedziałek niestety nieosiągnięty. 
Przeczytałam:
  • 230 stron Narrenturm
  • 14 stron baśni braci Grimm (wysłuchałam znaczy).
Przeczytanych stron od początku bookathonu - 504/1500.

Lecę dokańczać Sapkowskiego, bo zostało mi już naprawdę niewiele, po czym zabieram się za inne powieści ze stosika. Czas nadrobić i dogonić innych bookathonowiczów ;)

Do napisania, 
Weronika

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Bookathon Dzień 1 - Poległam

Dzień dobry!



Poległam w wyzwaniu pierwszym. Zamiast "Ludzi bezdomnych" wzięłam się za baśnie braci Grimm, które zaczęłam jakiś rok temu, ale poległam, bo słuchałam po angielsku, a wówczas języka jeszcze na tyle dobrze nie znałam. Tym razem poległam z wyrobieniem się w czasie (zostało 7 godzin nagrań), ale... mam za sobą 21 baśni i 166 stron "Narrenturm" Sapkowskiego, łącznie 226 stron na dzień pierwszy, co uważam za niezły wynik, biorąc pod uwagę fakt, że wczoraj miałam nieco zalatany dzień, do tego dochodzi choroba :/ No i jeszcze niedawno czytałam po ok. 10 stron dziennie. Jednak swój limit na pierwszy dzień, czyli 200 stron mam za sobą :)

Trzymajcie kciuki, żeby dzisiaj było lepiej!
Do napisania, 
Weronika G.

środa, 17 czerwca 2015

Polski Bookathon TBR! 21-28.06.2015

Witajcie Kochani!

Jestem tak podekscytowana, że podskakuję na krześle! :D Dwa tygodnie temu mniej więcej dowiedziałam się o idei bookathonu i szukałam z nadzieją takiego wydarzenia na skalę Polski a tu BACH, Ewelina Mierzwicka, Anita z Book Reviews i Olga z Wielkiego Buka zrobiły mi najlepszą niespodziankę od długiego, długiego czasu. Dziewczyny, kocham Was! <3

Dodam jeszcze, że w tym tygodniu poza tym Bookathonem wezmę udział także w innym, zagranicznym. Zobaczymy czy mi się uda. Jak się bawić to się bawić, drzwi wy... no i tak dalej. ;)
W ciągu Bookathonu jak wiecie do spełnienia będą pewne wyzwania. A oto moje pozycje, które mam zamiar wyczytać do cna w tym czasie:

  • Andrzej Sapkowski Coś się kończy, coś się zaczyna  jako książka, którą planuję przeczytać od lat (podobnie jak inne z sagi, których jeszcze nie zaczęłam)
  • Stefan Żeromski Ludzie bezdomni książka, którą zaczęłam, ale nie skończyłam
  • Moja ruda sfora Maja Lidia Kossakowska książka, którą ktoś mi wybrał (pozdrawiam Artura! :) )
  • John Green Gwiazd naszych wina Bestseller, którego nie czytałam + książka i film
  • John Green Paper towns bestseller + wyzwanie grupowe z zagranicznego Bookathonu
  • Lucy M. Montgomery Rilla ze Złotego Brzegu zagraniczny Bookathon, książka z dzieciństwa
  • Star Surgeon Alan E. Nourse książka z gatunku, którego czytasz najmniej, zdecydowanie SF, nie czytałam jeszcze ani jednej takiej książki, nie oglądałam ani jednego filmu
7 dni, 7 książek. Niektóre z nich mogą się zmienić jeśli nie dostanę ich w bibliotece (mieszkanie na zawsiówku pomorza...). Z tymi pozycjami wychodzi mi... 2274 stron. Mamo, wybacz mi, że znów zapomnę o Bożym świecie przez książki. Przypominają mi się czasy podstawówki i gimnazjum, książka na dzień, ew. dwa była normą w wakacje. Piękne czasy. :D

Ambitnie, bardzo ambitnie, obawiam się czy podołam, ale nawet jeśli, tu chodzi o to, żeby po prostu świetnie się bawić i przeczytać więcej niż zwykle. :)

Tutaj macie link do wydarzenia na facebooku: https://www.facebook.com/events/973834939323505/
A tutaj link do  Summer Biannual Bibliothonhttps://www.youtube.com/channel/UCax5iInFtxgYeqG6MKhTPJg/videos

Kochani, dajcie mi znać czy bierzecie udział, chętnie się dowiem i pokibicuję również Wam! :)

Aaaa, wielka ekscytacja! <3 Wybaczcie dzisiejsze nieogarnięcie, nadal jestem podekscytowana! :D
Do napisania, 
Weronika 

PS Spodziewajcie się codziennych raportów jak mi idzie ;)

Ojciec chrzestny - Mario Puzo #nie taki klasyk straszny

Pierwszy raz od dłuższego czasu nie wiem co powiedzieć. Ja, ta co gada bez przerwy i wysłowi się na każdy temat, nawet jeśli to lanie wody i paplanie bez sensu. Tak, Ojciec chrzestny to powieść tak dobra, że odebrała mi mowę, a wszystko to co się tutaj działo mogłam komentować na bieżąco tylko donośnym "Puzo nie łam mi serca!", "dlaczego?!", "arghhhhh!", "Sonny, ty debilu!" Wygląda zupełnie jakby jednak czytanie nie wzmagało elokwencji, a wręcz ją odbierało. Dzięki Bogu tak nie jest.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Portret Doriana Graya - Oscar Wilde #nie taki klasyk straszny

Dlaczego?! Ja się pytam... no dlaczego? Czemu ta książka musiała się skończyć?!

Po krótkim krzyku rozpaczy, przejdźmy do rzeczy.

Opowieść o tym co może uczynić z człowieka próżność i nadmierne uwielbienie własnej osoby. Rozważania o pięknie i sztuce, a zarazem wgłębianie się w ludzką psychikę. Ukazanie upadku człowieka zapatrzonego w swoje własne ja. Jedna z najlepszych powieści jakie miałam okazję czytać.

Jednak nie każdy się Portretem Doriana Graya tak zachwyca, może dlatego, że nawał opisów i początkowo bardzo wolna akcja mogą zniechęcić. Również w dalszej części powieści wszystko toczyło się dość wolno, akcja była przeplatana sporą ilością opisów i rozważań, co część czytelników z pewnością będzie nużyć, ale na pewno nie mnie. Opisy wręcz czarują. Sztuka i postać artysty zostały pokazane w tak ładny i magiczny wręcz sposób, że czytałam z zachwytem. Autor doskonale oddał to co ja sama czuję jako twórca. W dialogach, opisach Wilde zawarł wiele pięknych wartości, o których często zapominamy. Dał mi pretekst, żeby usiąść na chwilę i zastanowić się nad własnym życiem.

wtorek, 9 czerwca 2015

The book od Dragons - Edith Nesbit, czyli o tym jak pokochałam audiobooki

Do dzisiaj pamiętam jak przeglądałam z mamą książki wieczorem w poszukiwaniu obrazka, który by mi powiedział "to dziś czytamy". Później mama czytała mi najróżniejsze baśnie, a ja z krzykiem poprawiałam ją, jeśli tylko przekręciła choćby jedno słowo. Tak, każdą z tych historii znałam na pamięć. A tak właściwie to najczęściej chciałam "Króla lwa" albo "101 dalmatyńczyków", których mama miała po dziurki w nosie.

Podobnie się poczułam słuchając audiobooka The book of dragons Edith Nesbit. To zbiór ośmiu baśni, opowiadających różne historie związane ze smokami. Zdziecinniałam? Może trochę. Jednak uważam, że to świetna pozycja nie tylko dla dzieci. Spędziłam z nią miłych kilka wieczorów i... wysprzątałam pokój. W końcu znalazłam sposób, żeby nawet taki leń jak ja się ruszył. Z audiobookiem wyszło o wiele szybciej i przyjemniej.

niedziela, 31 maja 2015

Czytelnicze podsumowanie stycznia, lutego, marca, kwietnia i maja + czerwcowe TBR

Tak, tak mało czytałam, że muszę wszystko wrzucić do jednego posta, żeby nie było wstydu, że taki maleńki stosik. W sumie to i tak wstyd...

Dzień dobry!

Może bez zbędnego przedłużania, oto co przeczytałam od początku 2015 roku:

piątek, 29 maja 2015

Bookhaul #1 Zakupy z All That Stuff

Cześć Kochani!

W dniu dzisiejszym przychodzę do Was podekscytowana, prze szczęśliwa i uśmiechnięta, bo oto właśnie dotarła moja paczka z All That Stuff (polecam każdemu kto szuka tanich książek po angielsku, używane, ale w dobrym stanie). Dwanaście książek, 45zł (z przesyłką)! W sumie to trzynaście, bo jedna zawiera dwa tomy. Miałam małe problemy z przesyłką, ale tylko z mojej winy (zawsze odbierać telefon, zapamiętać), ale mimo to, wszystko dotarło, zapakowane wręcz pancernie! :D Lojalnie ostrzegam, dzisiejszy post w dużej mierze to moja ocena sklepu, pisanie o stanie książek, ale wiem, że niektórych taki post też może interesować.

Muszę przyznać, ciężko mi było nie wziąć jeszcze kilku, bo... tyle świetnych książek za złotówkę. Najdroższa i najcieńsza kosztowała tylko 7zł i wygląda jak nowa.

Nie przedłużając więcej, oto moje zdobycze po kolei!
Może zacznę od książki, którą dostałam jako pierwszą, w kwietniu i nie ma jej wśród stosu. Jedyna z dzisiejszego bookhaulu po polsku. 

niedziela, 24 maja 2015

Nie wiem co powiedzieć, czyli "Maszynopis z Kawonu" Tomasza Kowalczyka

Na początku byłam zachwycona i podekscytowana czytając tę pozycję. Później zachwyt ustępował zmęczeniu. Ostatecznie byłam szczęśliwa odkładając książkę, mimo, że niby mi się podobała. Już dawno żadna książka nie wywołała u mnie tak dziwnych i mieszanych uczuć.

"Maszynopis z Kawonu" zdecydowanie nie jest powieścią dla każdego. Bardzo rozbudowane opisy, pełne metafor i niezrozumiałych słów po pewnym czasie zaczynają nużyć, nawet mnie. Po kilku stronach nie miałam już siły sięgać po słownik. Owszem, lubię kiedy książka ode mnie wymaga, kiedy czytając od czasu do czasu muszę zerknąć do słownika sprawdzając znaczenie słów. Lubię też barwne opisy pełne metafor, jednak tu było tego... nieco za dużo. Czuć, że autor raczej skłania się ku pisaniu poezji.

Większość czytelników odrzuci również to, że nie do końca wiadomo, o co w książce chodzi. W jednym momencie bohater znajduje się w realnym świecie, nagle przenosi się jakby do innego wymiaru. Ma to oczywiście swój zabieg, koniec książki wszystko wyjaśnia, jednak nie każdy ma tyle cierpliwości, by czytać coś, w czym nie dostrzega większego sensu, a wydarzenia nie mają jakiegoś logicznego ciągu. Mimo to,

piątek, 3 kwietnia 2015

"Pan Klarnet" Nick Stone

Od wielu lat na Haiti giną dzieci. Wśród ludzi krąży legenda, że zabiera je Pan Klarnet, czyli dziecko które było przygrywającą na klarnecie maskotką napoleońskich żołnierzy, zabitych przez powstańców z Haiti. Chłopiec miał zwabiać dzieci grą klarnetu i zabierać je w zaświaty. Pewnego dnia ginie dziecko z rodziny mającej na Haiti największe wpływy. Wszyscy twierdzą, że to Pan Klarnet zabrał chłopca. Kim tak naprawdę jest Ton Ton Clarinette? Kto porwał Charliego, inne dzieci i o co chodzi w całej tej układance? Jaka jest najgorsza rzecz na świecie jaką można zrobić niewinnemu dziecku?

czwartek, 19 marca 2015

Tytułowy TAG (Titles TAG)

Cześć Kochani! :)

Czasu może troszkę mało, ale notkę by się wstawić przydało. Znalazłam wczoraj przeuroczą booktuberkę z USA (thebookbasement przyjemność i trening języka w jednym), która robiła jakiś czas temu Titles Tag, którego jeszcze nie widziałam na żadnym polskim blogu ani vlogu (tak mi się wydaje), więc postanowiłam go przenieść do polskiego internetu.

Więc zaczynajmy!

poniedziałek, 2 marca 2015

Vanity Fair - William Makepeace Thackeray (w Simple English)

Puszek również chętnie czyta ;)
Wyobraź sobie, jesteś sierotą, nie do końca wiesz jak radzić sobie w życiu, gdzie iść. Nie masz rodziców, którzy by Ci pomogli, pokierowali. Sam wybierasz każdą drogę, musisz starać się jak to tylko możliwe, by zapewnić sobie samemu godne życie. Jak daleko się posuniesz? Czy w swej próżności i zachłanności zaczniesz w końcu nawet ranić bliskich czy pozostaniesz im wierny? Dodam, że jesteś młodą dziewczyną żyjącą w XIXw. i jesteś z niższych klas społecznych, co oznacza, że Twoja sytuacja jest jeszcze gorsza.

W takiej pozycji znalazła się Rebecca Sharp, jedna z głównych postaci "Targowiska próżności" Williama Thackeray. Muszę przyznać, że jest to osobowość jedyna w swoim rodzaju, raz się ją kocha i jej współczuje, za jakiś czas nienawidzi, po chwili znów odczuwa się wobec niej jakąś odrobinę wyrozumiałości.

piątek, 6 lutego 2015

Coursera - ucząc się jak się uczyć.

Cześć Kochani ;)

Dzisiaj nie przychodzę z książką pod pachą, by pogadać Wam nieco o niej. Tym razem zawitałam tu z czymś zgoła odmiennym, ale co jest dla mnie równie ekscytujące. Ok, przyznaję się, po tygodniu ekscytacja opadła ;)

Czy ktoś z Was słyszał już o czymś takim jak coursera? W skrócie, jest to strona tworzona przez największe uniwersytety na świecie. Znajdziecie tam całe mnóstwo kursów, tworzonych przez wykładowców z najlepszych uczelni. Możecie z nich swobodnie korzystać i przyswajać wiedzę, za darmo. Ktoś się spyta, "a jaki jest haczyk? Jakim cudem ma im się to opłacać?" Nie ma haczyka ;) Sprawa jest prosta

czwartek, 29 stycznia 2015

Gra anioła - Carlos Ruiz Zafón



Jesteście pewni, że wszystko co widzicie jest takie jak w rzeczywistości? A może to tylko Wasza wyobraźnia płata Wam figla podczas gdy jest całkowicie inaczej?


David Martin, zgorzkniały pisarz, człowiek doświadczony przez życie wieloma okrucieństwami. Porzucony przez matkę, wychowywany przez despotycznego i agresywnego ojca, dorastał ukrywając swoją pasję i po kryjomu marząc o pisaniu. Zakochany miłością chorą i wręcz obsesyjną. Przez lata wykorzystywany do pisania pod pseudonimem. Jego życie diametralnie się zmieniło, gdy otrzymał propozycję od niezwykle tajemniczego wydawcy.

Nim cokolwiek więcej na temat tej pozycji, muszę powiedzieć, że jestem chora, zarówno kiedy to piszę, jak i przez połowę czytania, co niestety w pewien sposób na pewno zaważy na mojej opinii.



niedziela, 4 stycznia 2015

Demon luster - Martyna Raduchowska

Cześć Kochani :)

Dziś przychodzę do Was z książką, którą uwielbiam i czasem wyciągam z biblioteczki tylko po to, żeby na nią popatrzeć, powąchać i przeczytać jakiś przypadkowy fragment. Tak, tak bardzo ją lubię. ;)

Z okazji osiemnastych urodzin od moich przyjaciółek dostałam dwie książki. Jak one mnie dobrze znają :D Jedna leży i czeka grzecznie na swoją kolej już kilka miesięcy, druga zaś stoi  na półce obok niej i się szczyci byciem w gronie moich ulubieńców. A mowa tutaj o Demonie luster Martyny Raduchowskiej.

Może zacznę od tego jak książka wygląda. Okładka mnie zachwyciła od pierwszego spojrzenia. Do treści pasuje idealnie. Jest mrok, jest ciemno, piękna, dopracowana grafika, to co lubię. Dominik Broniek odwalił kawał dobrej roboty z ilustracją, krótko mówiąc. Dodatkowo napis i czerwone listki się błyszczą, a reszta jest matowa i taka milutka do głaskania... i kartki idealne, i wielkość literek... Już sam sposób w jaki tę książkę wydano umila czytanie. A w środku dla mnie było jeszcze milej. 

Książka jest kontynuacją Szamanki od umarlaków (której nie czytałam, nawiasem mówiąc). Opowiada dalsze losy Idy, która chcąc nie chcąc musiała pogodzić się z faktem, że ma dar bycia medium. Jej fach do najprzyjemniejszych nie należy. Wraz z wizją przepowiada śmierć przypadkowych osób, za których dusze jest odpowiedzialna. Jej zadaniem jest przeprowadzić umarlaka bezpiecznie w zaświaty. Niestety Ida nie do końca świadoma tego co może się stać raz obiecała jednej zmarłej "nieco" za dużo

sobota, 3 stycznia 2015

Jedziem z tym koksem.

Dzień dobry!

Regularnie pewnie nie będzie. Często znając mnie też nie. Raz na jakiś czas potrzebuję z siebie wypluć jakieś myśli, pogadać najzwyklej w świecie. Aby nie zaśmiecać nazbyt <pierwszego bloga> uznałam, że to tutaj będę z siebie wyrzucać wszystkie te przypadkowe myśli.

Gdyby ktoś koniecznie wymagał sprecyzowania o czym tu będzie, o wszystkim. O książkach, o filmach, moje refleksje, które dziwnym trafem czasem mnie nachodzą, może kilka "lifehacków" typu jak nie dostać świra ucząc się, a także moje marudzenie, bo marudzę na potęgę. Jednakże o książkach będzie najwięcej, bo czytać uwielbiam, a niestety w ostatnich latach ilość przeczytanych książek przeze mnie znacznie spadła, ten blog ma dać mi kopa w tyłek, żebym jednak czytać zaczęła regularnie, przynajmniej dwie książki na miesiąc (jakże spektakularny wynik, uhuhu...).

Tak więc oto... Zapraszam każdego kto lubi czasem poczytać sobie prostą paplaninę i recenzje książek.