czwartek, 29 stycznia 2015

Gra anioła - Carlos Ruiz Zafón



Jesteście pewni, że wszystko co widzicie jest takie jak w rzeczywistości? A może to tylko Wasza wyobraźnia płata Wam figla podczas gdy jest całkowicie inaczej?


David Martin, zgorzkniały pisarz, człowiek doświadczony przez życie wieloma okrucieństwami. Porzucony przez matkę, wychowywany przez despotycznego i agresywnego ojca, dorastał ukrywając swoją pasję i po kryjomu marząc o pisaniu. Zakochany miłością chorą i wręcz obsesyjną. Przez lata wykorzystywany do pisania pod pseudonimem. Jego życie diametralnie się zmieniło, gdy otrzymał propozycję od niezwykle tajemniczego wydawcy.

Nim cokolwiek więcej na temat tej pozycji, muszę powiedzieć, że jestem chora, zarówno kiedy to piszę, jak i przez połowę czytania, co niestety w pewien sposób na pewno zaważy na mojej opinii.




Książkę miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości Oli, której serdecznie dziękuję.

Zafón jest jednym z tych pisarzy, których się uwielbia już za sam styl. Książka jest bardzo długa i muszę przyznać, że miałam mały problem przebrnąć przez początkowe 400, jednak mi się wydaje, że taki już autora urok. Powoli wprowadza nas w wykreowany przez siebie świat urzekając opisami, by pod koniec zaskoczyć i wciągnąć fabułą i zmusić do zarwania nocy, żeby tylko dowiedzieć się o co też w tym wszystkim chodzi.

Jak wspomniałam, początek książki był dla mnie nieco ciężki. Mimo, że czytało mi się przyjemnie, to akcja mnie nie porywała szczególnie, przez co moje czytanie rozciągnęło się na cały miesiąc. Dopiero w momencie gdy wszystko zaczęło się komplikować całkowicie, autor zaczął mieszać w fabule, przepadłam w tej książce i nie mogłam się oderwać, pochłaniając 300 stron w dwa dni.

Jestem pełna podziwu dla autora za wykreowanie postaci, szczególnie podoba mi się portret psychologiczny głównego bohatera, który mimo że nie należy do uroczych typów, to urzeka i budzi sympatię swoim poczuciem humoru, ciętym językiem, a także wywołuje u czytelnika współczucie, szczególnie gdy mowa o relacjach z ojcem. Jedyną postacią, która nieco mnie tutaj drażni jest Cristina, która wydaje mi się być sztuczna, mało dopracowana. Nie ujmuje to książce w jakiś wielki sposób, jednak jeśli już mam się czepiać, to właśnie jej.

Zakończenia nie do końca się spodziewała, prawdę powiedziawszy wywołało u mnie dłuższą konsternację i dezorientację. "Ale jak?" "Niemożliwe" "Ale o co chodzi" "Zafon nie łam mi serca!" i wiele innych padało z moich ust co chwilę pod sam koniec. Muszę przyznać, jestem usatysfakcjonowana, serce złamał, zadziwił. Może bardziej doświadczeni czytelnicy spodziewaliby się co się wydarzy, jednak w moim wypadku jestem całkowicie zaskoczona.

W ocenie dałam 8/10 gwiazdek. Czemu tak? Było jednak kilka wad, które przeszkadzały w czytaniu, opisy w pewnych momentach zaczynały nużyć, a kiedy skończyłam nadeszło uczucie ulgi iż "wreszcie koniec!", co jednak nie umniejsza jakoś szczególnie wartości dzieła.
Polecam? Zdecydowanie tak!

Do napisania, 
Weronika G.

1 komentarz:

  1. Kochana bardzo się ciesze, że załozyłas nowego bloga i to w dodatku o takiej tematyce. Ostatnio sporo czytam książek, a mam problem ze znalezieniem ciekawych, więc jesteś dla mnie jak zbawienie:) Dodaje się do obserwatorów i będę zaglądać.

    Napisałam Ci e-mail w sprawie szablonu i czekam na odpowiedz. Pozdrawiam, Zuza

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)