piątek, 3 kwietnia 2015

"Pan Klarnet" Nick Stone

Od wielu lat na Haiti giną dzieci. Wśród ludzi krąży legenda, że zabiera je Pan Klarnet, czyli dziecko które było przygrywającą na klarnecie maskotką napoleońskich żołnierzy, zabitych przez powstańców z Haiti. Chłopiec miał zwabiać dzieci grą klarnetu i zabierać je w zaświaty. Pewnego dnia ginie dziecko z rodziny mającej na Haiti największe wpływy. Wszyscy twierdzą, że to Pan Klarnet zabrał chłopca. Kim tak naprawdę jest Ton Ton Clarinette? Kto porwał Charliego, inne dzieci i o co chodzi w całej tej układance? Jaka jest najgorsza rzecz na świecie jaką można zrobić niewinnemu dziecku?

Tę zagadkę otrzymał do rozwiązania Max Mingus, były policjant i detektyw, który właśnie skończył swoją odsiadkę w więzieniu. Gdyby tego było mało, los zadał mu kolejny cios, właśnie kiedy miało zacząć się dla niego szczęśliwe życie.  Jedzie na Haiti, jednak głównym celem jego podróży jest ucieczka od własnych problemów. I w sumie to było chyba jedyne co zrobił. Bo co to za detektyw, który każdą informację zdobywa przypadkiem albo zwyczajnie ktoś gdzieś mu coś opowiada, od tak, bez najmniejszego wysiłku?

Może zacznę od tego, że jest to książka dla dorosłych czytelników. To powieść brutalna, mocna, wręcz przepełniona okrucieństwem, autor również nie stronił od erotyki i mnie jako osobie "prawie dorosłej", powieść zafundowała ostrego kopniaka w psychikę. Zdecydowanie odradzam tę książkę osobom poniżej 18'tu lat, chociażby dlatego, że również sama forma powieści nie przypadnie Wam do gustu.

Książka nie trzyma w napięciu od początku do końca. Autor dawkuje napięcie stopniowo, coraz bardziej zwiększając jego dawkę. Do połowy książka nie wciągnęła mnie w ogóle, styl autora był dość ciężki, myślałam nawet nad tym, by ją po prostu porzucić. Popełniłabym ogromną gafę! Jednak dostałam tę książkę w prezencie od przyjaciółki, która gorąco mnie namawiała bym czytała dalej i chwała jej za to. Gdy w końcu Max odkrywa po kolei mroczne sekrety, całość zaczyna się klarować, a czytelnik domyślać się kto w końcu porwał dzieciaka, kto jest Klarnetem, po czym znów zostaje przekierowany w inną stronę, nie ma wyjścia, powieść musi wciągnąć. Autor zwodził mnie za nos i co chwilę fundował mi uczucie jakby ktoś na mnie wylał wiadro wody. Gdyby tego było mało, do samego końca nie wiemy w sumie co się stało. A do wszystkiego jeszcze wplątana jest religia voodoo powodująca, że wszystko jest jeszcze mroczniejsze.

Powieści dałam 7/10. Spokojnie dałabym 9, gdyby nie styl autora, gdzie czuć jeszcze braki w warsztacie (pierwsze 50 stron myślałam, że oszaleję jeśli jeszcze raz przeczytam "Max to, Max tamto"), a dialogi są nieco drewniane. Co mnie też irytowało, autor wplatał sporo fragmentów związanych z seksem, które były dla mnie całkowicie zbędne, a już na pewno nie w takiej formie. Mimo to, bardzo podoba mi się umotywowanie wszystkich działań poszczególnych postaci. Fabuła jest bardzo dokładnie dopracowana, nie widzę w niej żadnych luk. W książkach szukam elementu zaskoczenia, tutaj było ich mnóstwo. Pomimo kilku wad jest to chyba najlepszy debiut jaki czytałam.

Też Was bawi tytuł tej książki? Ja na początku patrzyłam na nią z politowaniem. Zdecydowanie przestał mnie bawić, gdy akcja przeniosła się na Haiti. Dzięki temu, że autor faktycznie był tam, widział to wszystko, całą biedę i okrucieństwo, mentalność mogłam się wczuć w klimat tego miejsca.  Wszystko było realne. W skrócie-piekło na ziemi. Tym bardziej słowa "Pan Klarnet" zaczęły u mnie wywoływać dreszcze, gdy dowiedziałam się kto nim jest i jak okrutne jest to co robi.

Jak na moje, warto przeczytać, nie koniecznie dla samego kryminału, ale dla ciekawego zawirowania w fabule, a już na pewno warto dla samego Haiti, jednak jeśli darujecie sobie tę lekturą nie będzie to wyjątkowo wielka strata.

❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀

Dzień dobry, Kochani

Serdecznie chciałam Was przeprosić za nieobecność na blogu, za zaległości w czytaniu Waszych blogów, jednak jak wiecie, z organizacją krucho, mam nadzieję, że wybaczycie ;)
Jutro powinno się pojawić podsumowanie marca, i gdzieś na dniach kolejna "recenzja", ale tym razem nie książki.

Do napisania,
Weronika G.

3 komentarze:

  1. Ja nie przepadam za kryminalami, ale ciekawa historia:) Może się skusze? Aktualnie czytam książką o psychiatryku:D

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze chyba się skuszę i sięgnę po nią.
    www.nacpana-ksiazkami.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)