niedziela, 28 czerwca 2015

Podsumowanie Bookathonu Lato 2015

Stosik przeczytanych, Narrenturm się zanurzyło w kołderkę,
baśnie są niewidzialne, bo nie dam rady unaocznić audiobooka,
a obok możecie podziwiać mój urodzinowy bukiecik od babci <3
Witajcie Kochani! :)

Równy tydzień wielkiego zaczytania. Setki ludzi mierzących się z wyzwaniami postawionymi przez nasze kochane organizatorki. Dziękuję Wam wszystkim, Anicie, Oldze i Ewelinie, ale też całej reszcie, wszystkim biorącym udział w tym wydarzeniu, którzy dawali mega kopniaka motywacyjnego! Jesteście wspaniali i mam nadzieję, że niedługo znów będzie szansa wspólnie czytać na potęgę, tym razem też z wszystkimi po sesji! :)

Nie udało mi się zrealizować swoich planów. Sporo pozmieniałam w trakcie i czytałam co innego niż planowałam. Mimo wszystko, jestem bardzo zadowolona z ilości przeczytanych książek, tego jak nadgoniłam w czytaniu i jakie fantastyczne historie poznałam, po które sięgnęłabym dopiero za długi długi czas, a może i wcale ;) Tak więc, tak się prezentują moje wyzwania:

sobota, 27 czerwca 2015

Bookathon Dzień 5 i 6

Cześć Kochani!
Tych dwóch dni nie komentuję, słabo poszło. A to wszystko przez cieniutką książeczkę, której za nic w świecie skończyć nie dałam rady.

Dzień 5:
  • 75 stron Rudej Sfory6
  • 73 strony baśni braci Grimm
  • 48 stron Doktora Jekyll'a i pana Hyde'a

Dzień 6:

  • 43 strony Doktora Jekyll'a i pana Hyde'a
I to by było na tyle. Nie spodziewałam się, że książka na godzinkę, może dwie tak mnie zatrzyma w czytaniu. 

A ogólny wynik prezentuje się tak:
Skończone książki: 3
Przeczytane strony: 1333/1500


Zaczytanego weekendu!
Do napisania,
Weronika G.

czwartek, 25 czerwca 2015

Bookathon Dzień 3 i 4

Witajcie Kochani w kolejnym dniu Bookathonu! :)

Wczoraj zapomniałam o aktualizacji, a to za sprawą wielkiego zaczytania.

Nie przedłużając, zaczynajmy aktualizację!

Dzień 3:
Niefortunnie tego dnia miałam 5'cio godzinną jazdę do Gdańska. Po tylu godzinach prowadzenia, z małą przerwą byłam tak wyprana z życia, że padłam mordką w poduszki i tak sobie leżałam kilka kolejnych godzin. Na całe szczęście byłam na tyle jeszcze ogarnięta, by na chwilę sobie puścić do słuchania audiobooka. Więc ten dzień prezentuje się tak:

  • 155 stron Narrenturm
  • 46 stron Baśni Braci Grimm
Tym samym wreszcie skończyłam Narrenturm, jestem niesamowicie zadowolona, uwielbiam tę powieść. Na pewno niedługo pojawi się oddzielny wpis.

Dzień 4:
Jak wstałam, tak czytałam, i czytałam, aż sobie nastała północ, a ja się wkurzałam, że tak niewiele mi pozostało do skończenia książki zaczętej tego dnia i plułam sobie w brodę, że nie obudziłam się z godzinkę wcześniej tego dnia, wtedy bym zdążyła! :D

  • 12 stron Baśni Braci Grimm (w trakcie przygotowywania jedzenia, a co będę marnować czas, jak są audiobooki! :) )
  • 411 stron Rudej sfory
Krótko po północy powieść dokończyłam, też będzie oddzielny wpis, bo uważam, że naprawdę warto na tę książkę zwrócić uwagę.

Łącznie dnia czwartego osiągnęłam 1094/1500 stron, więc coraz bliżej celu! :)

A teraz lecę brać się za wyzwanie z dnia 5'go i nadrabianie zaległości z dni poprzednich. 

Do napisania!
Weronika

wtorek, 23 czerwca 2015

Bookathon Dzień 2 - Wstyd ogromny

Hej, hej! :)

Drugi dzień bookathony za mną, limit na poniedziałek niestety nieosiągnięty. 
Przeczytałam:
  • 230 stron Narrenturm
  • 14 stron baśni braci Grimm (wysłuchałam znaczy).
Przeczytanych stron od początku bookathonu - 504/1500.

Lecę dokańczać Sapkowskiego, bo zostało mi już naprawdę niewiele, po czym zabieram się za inne powieści ze stosika. Czas nadrobić i dogonić innych bookathonowiczów ;)

Do napisania, 
Weronika

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Bookathon Dzień 1 - Poległam

Dzień dobry!



Poległam w wyzwaniu pierwszym. Zamiast "Ludzi bezdomnych" wzięłam się za baśnie braci Grimm, które zaczęłam jakiś rok temu, ale poległam, bo słuchałam po angielsku, a wówczas języka jeszcze na tyle dobrze nie znałam. Tym razem poległam z wyrobieniem się w czasie (zostało 7 godzin nagrań), ale... mam za sobą 21 baśni i 166 stron "Narrenturm" Sapkowskiego, łącznie 226 stron na dzień pierwszy, co uważam za niezły wynik, biorąc pod uwagę fakt, że wczoraj miałam nieco zalatany dzień, do tego dochodzi choroba :/ No i jeszcze niedawno czytałam po ok. 10 stron dziennie. Jednak swój limit na pierwszy dzień, czyli 200 stron mam za sobą :)

Trzymajcie kciuki, żeby dzisiaj było lepiej!
Do napisania, 
Weronika G.

środa, 17 czerwca 2015

Polski Bookathon TBR! 21-28.06.2015

Witajcie Kochani!

Jestem tak podekscytowana, że podskakuję na krześle! :D Dwa tygodnie temu mniej więcej dowiedziałam się o idei bookathonu i szukałam z nadzieją takiego wydarzenia na skalę Polski a tu BACH, Ewelina Mierzwicka, Anita z Book Reviews i Olga z Wielkiego Buka zrobiły mi najlepszą niespodziankę od długiego, długiego czasu. Dziewczyny, kocham Was! <3

Dodam jeszcze, że w tym tygodniu poza tym Bookathonem wezmę udział także w innym, zagranicznym. Zobaczymy czy mi się uda. Jak się bawić to się bawić, drzwi wy... no i tak dalej. ;)
W ciągu Bookathonu jak wiecie do spełnienia będą pewne wyzwania. A oto moje pozycje, które mam zamiar wyczytać do cna w tym czasie:

  • Andrzej Sapkowski Coś się kończy, coś się zaczyna  jako książka, którą planuję przeczytać od lat (podobnie jak inne z sagi, których jeszcze nie zaczęłam)
  • Stefan Żeromski Ludzie bezdomni książka, którą zaczęłam, ale nie skończyłam
  • Moja ruda sfora Maja Lidia Kossakowska książka, którą ktoś mi wybrał (pozdrawiam Artura! :) )
  • John Green Gwiazd naszych wina Bestseller, którego nie czytałam + książka i film
  • John Green Paper towns bestseller + wyzwanie grupowe z zagranicznego Bookathonu
  • Lucy M. Montgomery Rilla ze Złotego Brzegu zagraniczny Bookathon, książka z dzieciństwa
  • Star Surgeon Alan E. Nourse książka z gatunku, którego czytasz najmniej, zdecydowanie SF, nie czytałam jeszcze ani jednej takiej książki, nie oglądałam ani jednego filmu
7 dni, 7 książek. Niektóre z nich mogą się zmienić jeśli nie dostanę ich w bibliotece (mieszkanie na zawsiówku pomorza...). Z tymi pozycjami wychodzi mi... 2274 stron. Mamo, wybacz mi, że znów zapomnę o Bożym świecie przez książki. Przypominają mi się czasy podstawówki i gimnazjum, książka na dzień, ew. dwa była normą w wakacje. Piękne czasy. :D

Ambitnie, bardzo ambitnie, obawiam się czy podołam, ale nawet jeśli, tu chodzi o to, żeby po prostu świetnie się bawić i przeczytać więcej niż zwykle. :)

Tutaj macie link do wydarzenia na facebooku: https://www.facebook.com/events/973834939323505/
A tutaj link do  Summer Biannual Bibliothonhttps://www.youtube.com/channel/UCax5iInFtxgYeqG6MKhTPJg/videos

Kochani, dajcie mi znać czy bierzecie udział, chętnie się dowiem i pokibicuję również Wam! :)

Aaaa, wielka ekscytacja! <3 Wybaczcie dzisiejsze nieogarnięcie, nadal jestem podekscytowana! :D
Do napisania, 
Weronika 

PS Spodziewajcie się codziennych raportów jak mi idzie ;)

Ojciec chrzestny - Mario Puzo #nie taki klasyk straszny

Pierwszy raz od dłuższego czasu nie wiem co powiedzieć. Ja, ta co gada bez przerwy i wysłowi się na każdy temat, nawet jeśli to lanie wody i paplanie bez sensu. Tak, Ojciec chrzestny to powieść tak dobra, że odebrała mi mowę, a wszystko to co się tutaj działo mogłam komentować na bieżąco tylko donośnym "Puzo nie łam mi serca!", "dlaczego?!", "arghhhhh!", "Sonny, ty debilu!" Wygląda zupełnie jakby jednak czytanie nie wzmagało elokwencji, a wręcz ją odbierało. Dzięki Bogu tak nie jest.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Portret Doriana Graya - Oscar Wilde #nie taki klasyk straszny

Dlaczego?! Ja się pytam... no dlaczego? Czemu ta książka musiała się skończyć?!

Po krótkim krzyku rozpaczy, przejdźmy do rzeczy.

Opowieść o tym co może uczynić z człowieka próżność i nadmierne uwielbienie własnej osoby. Rozważania o pięknie i sztuce, a zarazem wgłębianie się w ludzką psychikę. Ukazanie upadku człowieka zapatrzonego w swoje własne ja. Jedna z najlepszych powieści jakie miałam okazję czytać.

Jednak nie każdy się Portretem Doriana Graya tak zachwyca, może dlatego, że nawał opisów i początkowo bardzo wolna akcja mogą zniechęcić. Również w dalszej części powieści wszystko toczyło się dość wolno, akcja była przeplatana sporą ilością opisów i rozważań, co część czytelników z pewnością będzie nużyć, ale na pewno nie mnie. Opisy wręcz czarują. Sztuka i postać artysty zostały pokazane w tak ładny i magiczny wręcz sposób, że czytałam z zachwytem. Autor doskonale oddał to co ja sama czuję jako twórca. W dialogach, opisach Wilde zawarł wiele pięknych wartości, o których często zapominamy. Dał mi pretekst, żeby usiąść na chwilę i zastanowić się nad własnym życiem.

wtorek, 9 czerwca 2015

The book od Dragons - Edith Nesbit, czyli o tym jak pokochałam audiobooki

Do dzisiaj pamiętam jak przeglądałam z mamą książki wieczorem w poszukiwaniu obrazka, który by mi powiedział "to dziś czytamy". Później mama czytała mi najróżniejsze baśnie, a ja z krzykiem poprawiałam ją, jeśli tylko przekręciła choćby jedno słowo. Tak, każdą z tych historii znałam na pamięć. A tak właściwie to najczęściej chciałam "Króla lwa" albo "101 dalmatyńczyków", których mama miała po dziurki w nosie.

Podobnie się poczułam słuchając audiobooka The book of dragons Edith Nesbit. To zbiór ośmiu baśni, opowiadających różne historie związane ze smokami. Zdziecinniałam? Może trochę. Jednak uważam, że to świetna pozycja nie tylko dla dzieci. Spędziłam z nią miłych kilka wieczorów i... wysprzątałam pokój. W końcu znalazłam sposób, żeby nawet taki leń jak ja się ruszył. Z audiobookiem wyszło o wiele szybciej i przyjemniej.