środa, 1 lipca 2015

Podsumowanie Czerwca 2015

Witajcie moi Kochani! 

Koniec czerwca, a tym samym nastała ogromna radość, dzień na który czekałam tak długo, wyniki matur. Moja euforia mówi chyba wszystko, cudowne uczucie zaskoczyć się i to bardzo się zaskoczyć! Dokładnie o taki wynik się modliłam, dokładnie taki miałam! :D Kończę już temat, bo czuję, że znów emocje biorą nade mną górę i zaraz się tak rozpiszę i wyładuję na Was tak ogromniaste pokłady radości, że nikt nie będzie w stanie tego wytrzymać. <3 Wybaczcie mi emotikonki, dziś muszę! :D


Jednakże czerwiec był dobrym miesiącem nie tylko z tego powodu. Po tak długim zastoju czytelniczym ruszyłam całkiem nieźle, powróciłam do czytelniczego nałogu, przekonałam się do audiobooków i wzięłam udział w bookathonie, co pomogło mi wreszcie ruszyć odwłok i się zabrać na porządnie za czytanie. Piękny miesiąc!

Chciałam Wam pokazać piękny stosik ze wszystkimi książkami fizycznymi jakie miałam, ale niestety część pożyczonych oddałam w poniedziałek. Może następnym razem się uda pokazać cały stos, na ten moment pokażę tylko okładki.



Przeczytane i wysłuchane książki w czerwcu to:

  • The book of dragons Edith Nesbit <klik do książki>
  • The picture of Dorian Gray Oscar Wilde <klik do książki>
  • Ojciec chrzestny Mario Puzo
  • Narrenturm Andrzej Sapkowski
  • Ruda sfora Maja Lidia Kossakowska
  • Doktor Jekyll i pan Hyde Roberta Louisa Stevensona
  • Baśnie Braci Grimm <klik do książki>
oraz nowele:


To wszystko daje w sumie 7 książek i 7,5 noweli, co uważam za dobry wynik. Więcej niż przeczytałam od początku roku do maja! :) 

Tak ślicznej okładce nie mogłam odpuścić.
Zaczęłam też w trakcie bookathonu Malowany dom Grishama, ale przyjaciel mi zaspojlerował (pozdrawiam Artur i mam ochotę Cię pacnąć w baniak nadal za to :C ), więc nie mogłam dalej czytać, no nie da się. Ale zrekompensował mi chłopak, dostałam od niego na urodziny Coś się kończy, coś się zaczyna Sapkowskiego i aktualnie się tą książką zachwycam, bo jest taka wspaniała, taka moja, tak sobie mogę postawić ją na półce, no i to jest Sapkowski. A to wszystko wyjaśnia w kwestii mojego zachwytu. No i to on mnie zaopatrzył w sporą ilość książek na bookathon, w tym w Rudą sforę, więc tym bardziej, wybaczam spojler. ;)

Mianem najlepszej książki miesiąca okrzyknę oczywiście Ojca chrzestnego, mimo, że gorszego kaca książkowego miałam po Rudej sforze. Klasyk sam w sobie, pozycja obowiązkowa! Gdyby tylko lektury szkolne były równie ciekawe i świetnie napisane... pomarzyć można.

Kończąc niezbyt zgrabnie moje podsumowanie, mam nadzieję na jeszcze lepszy wynik w lutym! Tfu, co ja piszę, w lipcu! Ale lepszym wynikiem w lutym też nie pogardzę.

Jak widać, mam sporo wpisów do nadrobienia, już jutro pojawi się kilka słów na temat książki, która miała wywołać mój zachwyt, a skończyło się... cóż, klapą.

Do napisania, 
Weronika 

2 komentarze:

  1. Ale udało Ci się przeczytać cudowne buki. "Ojciec chrzestny" uwielbiam przewspaniała powieść, dlatego jak najprędzej sięgnij po inne gangsterskie powieści Puzo - "Sycylijczyk", "Głupcy umierają", "Omerta" czy "Ostatni don". Gorąco polecam! Życzę zaczytanego lipca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :)
      Zobaczę jakie książki uda mi się zdobyć, ale zdecydowanie to nie było moje ostatnie spotkanie z Mario Puzo :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)