piątek, 14 sierpnia 2015

Ruda Sfora - Maja Lidia Kossakowska

Zakochałam się. Uwielbiam tę książkę, kocham ją, mogłabym z nią spać jak dzieciak z ulubioną zabawką, przytulać ją i wszystko inne. Co nie umniejsza faktowi, że mnie w pewnym momencie "wdiabliła".


Rudą sforę pożyczył mi przyjaciel. Dał mi ją mówiąc, że muszę to przeczytać, że ta powieść jest genialna i to jego ulubiona książka. Facet czyta sporo fantastyki i innych, podobnych klimatów, to pewnie wie co mówi, myślę. Przeczytałam, o jasna Anielka, on miał rację! Zaglądam na lubimyczytać.pl, żeby radośnie zaznaczyć książkę jako przeczytaną i dać jej 9/10, z ciekawości zaglądam w opinie i poczułam się jak uderzona obuchem w łeb. Jak wiadomo, nie każdemu wszystko odpowiada, ale mam wrażenie, że część ludzi oczekiwała czegoś pokroju Wiedźmina, może Gry o tron, mistrza Tolkiena czy innej tego rodzaju literatury fantasy górnych lotów. A tu... BAM! Jak Kossakowska śmiała napisać książkę dla młodzieży?! No jak?!

Podeszłam do tej lektury mając niskie oczekiwania, pomimo tego, że Artur utwierdzał mnie w przekonaniu o świetności tej książki. Skoro od początku widzę, że główny bohater ma 13 lat, to ja się pytam... ludzie, jak Wy możecie w takim wypadku oczekiwać literatury dla dorosłych?

Może i zróżnicowanie charakterów postaci nie było jakieś wielkie, a motyw podróży przewijał się nie raz, ale i tak, powtórzę się, to młodzieżówka jest. W dodatku pisana według mnie bardziej pod dzieci i młodszą młodzież. W takim wypadku nie dziwi mnie kompletnie, że autorka bardziej zagłębiła się w motyw przyjaźni, przygód i wędrówki po zaświatach. Co do podróżowania, wariantów jest wiele, ten mnie nie znudził, a wręcz urzekł, więc w czym problem? Bo Tolkien go użył, to nikt inny nie może, bo kopiuje? No proszę, nie bądźmy śmieszni.

To co mnie kupiło to oparcie całości o religię Jakutów. Całość skonstruowanego świata, jego przedstawienie. Widać jak wiele pracy pani Maja włożyła w przygotowanie się do pisania, do znalezienia informacji. Z tyłu książki mamy objaśnienia terminów, osób, taki podręczny słowniczek, do którego można zajrzeć w razie potrzeby, co jak dla mnie też jest ogromnym plusem.

Na samym początku stary szaman umiera, a jego wnuk ma przejąć po nim obowiązki. Sprawy się jednak nieco komplikują, coś się dzieje w zaświatach, ruda sfora spopiela świat, fałszywy szaman usiłuje wydrzeć Edrisowi z rąk przywileje nadawane z racji tytułu(i zdolności). Chłopiec musi sobie z tym wszystkim poradzić, czy mu się podoba, czy nie. Nie będę zbyt wiele się tutaj rozwodzić, bo nie chcę Wam niczego zaspojlerować.

Zaskoczenie jest idealne, zaskoczyło mnie, wzruszyło. Cud, miód i orzeszki. Co ja się więcej będę na ten temat rozpisywać? Może powiem tylko, zęść przed zakończeże cniem była mocno przedłużona, co mnie właśnie zdenerwowało na tyle, że miałam ochotę trzasnąć książką o ścianę. Ale książki szanuję, ani ściana, ani książka nie ucierpiały.

Właśnie za to zakończenie i to, że wolałabym jednak ujrzeć nieco bardziej pełnokrwiste, wyraziste postaci spowodowało, że zabrałam jeden punkt tej powieści.

Zapomniałabym! Całą historię uzupełniają ilustracje, które są po prostu przecudowne. Chylę czoła przed rysownikiem, który je stworzył, sama chcę kiedyś móc tworzyć coś tak pięknego. Cała książka, wraz z okładką prezentuje się wspaniale, ale cóż tu dużo mówić, chyba jeszcze nie spotkałam książki Fabryki Słów, która byłaby brzydko wydana (ok, okładka Łez Mai Raduchowskiej to jedna wielka pomyłka, przyznaję).


Nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć o tej powieści, mam nieodparte wrażenie, że źle oddałam wszystkie moje odczucia na jej temat. Wciągnęła mnie, przeczytałam ją w jeden dzień (ponad 400 stron), zachwyciłam się, nawet wzruszyłam, martwiłam się o bohaterów i pod koniec nie chciałam się z nimi rozstawać. Jeśli teraz ktoś powie, że jestem infantylna, no to trudno. ;)

Według mnie, powieść nie tylko dla młodszych, ale i dla starszych, po prostu każdy zauważy coś innego. Polecam serdecznie, czytanie tej powieści to była ogromna przyjemność.

❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀
 
Zdałam egzamin na prawko! Jupika jej! :D

Załapałam "wenę" i siedzę, i piszę notki jak szalona. Oby to oznaczało, że chociaż jakiś czas będziecie mieli co czytać.

2 komentarze:

  1. Gratuluję zdania prawka ^^ Co do książki - nie znam, Przede mną jednak czekająca już na półce (co prawda z biblioteki, ale jednak zawsze) książka "Żarna niebios" autorki - czytałaś może? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jeszcze nie czytałam, ale na tyle spodobała mi się sfora, że planuję przeczytać też inne jej powieści :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)