niedziela, 30 sierpnia 2015

Star surgeon - Alan E. Nourse

Któż by pomyślał, ja, która najgłośniej wrzeszczała, że science fiction nie tknie, za żadne skarby świata, nie, fuj, głupie i inne równie świadczące o mojej elokwencji wybujałe argumenty. Za sprawą bookathonu jednak przestało być owe science fiction takie "fuj". Co więcej, spodobało mi się!


A to wszystko za sprawą Alana E. Nourse'a i jego powieści Star surgeon czytanej przez Scotta D. Farquhara. Sama książka nie była szczególnie wybitna, nie nazwę jej dziełem stulecia ani żadnym podobnym tytułem, ale była naprawdę bardzo dobra, a w połączeniu z lektorem idealnym, wciągnęła mnie bez reszty. Zamiast spodziewanej drogi przez mękę, otrzymałam książkę, od której żal mi było odchodzić. Skończyłam ją w dwa dni, denerwując się, że świat rzeczywisty przeszkadza mi w czytaniu.

Powieść ta opowiada o Dalu, młodym Garvianinie, który pragnie zostać pierwszym Gwiezdnym Chirurgiem, który nie jest Ziemianinem. Na swojej drodze spotyka wiele przeszkód, gdy już niemal ma tytuł lekarza w dłoni zostaje wystawiony na próby, celem wykorzystania każdego jego potknięcia, do uniemożliwienia mu spełnienia jego marzenia. Spotykamy się tu z najzwyklejszym w świecie rasizmem, jednocześnie Dal napotyka problemy ze swoją załogą i musi zmierzyć się z epidemią nieznanej choroby, jak i ze strachem przed popełnieniem błędu grożącego czyjąś śmiercią.

Żeby nie było, nie jest to powieść tak mroczna i ciężka. Przedstawia też piękną przyjaźń, przywiązanie i walkę o swoje. Widzimy jak Dal zmienia się, mężnieje, można by rzec. A postacią, która ukradła mi serce tym razem jest Fuzzy, zwierzak Dala, który jest po prostu przecudowny i mogłabym tak siedzieć i się nad nim rozpływać, jednak Wam tego zaoszczędzę.

O tym, że lektor jest genialny już mówiłam, więc może bez zbytniego rozwodzenia się nad nim, dam link do darmowego audiobooka jest oooo... <tutaj>.

Słowem zakończenia, zdecydowanie sięgnę po więcej książek pana Nourse'a, ale też i innych z tego gatunku.

2 komentarze:

  1. No, a ja obstaję przy tym, że s-f jest be i fuj :D
    Nie wiem, mnie zwłaszcza nie pociągają w tym gatunku sprawy techniczne, te wszystkie statki i w ogóle albo wymyślne technologie :P Wolę jednorożce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na ogół też, ale tu właśnie było bardziej od strony "medycznej", co mnie jako byłego biochema dość zaintrygowało :D
      Jednorożce górą! <3

      Usuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)