poniedziałek, 14 września 2015

"Rodzina Borgiów" Mario Puzo

Coo? Nie słyszę? Jakieś szmery... Już wiem, to głosy tych, którym się nie podobało, a ja uparcie wypieram ich ze swojej świadomości, gdyż prawią bzdury. 

Jedna z najlepszych książek jakie w całym swoim życiu przeczytałam, jeśli nie najlepsza. I znów będę mieć problem właściwie opowiedzieć o czymś tak niepodważalnie dobrym.

Władza, chciwość, pieniądze, obłuda, okrucieństwo, egoizm, żądza, nadmierne ambicje i dochodzenie po trupach do celu. Wojna, gwałcone kobiety, ustawiane małżeństwa, służba Bogu nie z własnej woli, lecz z woli ojca. Zdrady, kazirodztwo, zabójstwa, zazdrość, nienawiść. Jednak mimo całego tego ogromu zła jaki jest ukazany tutaj, Mario Puzo nie przestawił Rodrigo Borgii i jego rodziny jako całkowicie bezdusznych wywłok, które pragną jedynie władzy.

poniedziałek, 7 września 2015

'The adventures od Sherlock Holmes' Arthur Conan Doyle - audiobook #nie taki klasyk straszny

Kto nie zna Sherlocka? Przyznaję się bez bicia, ja nie znałam, ale w związku z nadrabianiem zaległości w klasykach postanowiłam jednak się za niego zabrać i zdecydowanie mogę powiedzieć, że to była jedna z lepszych decyzji.

Dziś dla odmiany recenzuję audiobooka.


środa, 2 września 2015

Coś się kończy, coś się zaczyna - Andrzej Sapkowski

Cześć!
Znów przyszłam do Was pogadać, o tym że...
Cudze chwalicie, swego nie znacie. 


Nie powiem, też mi się zdarza. I tego właśnie bardzo, ale to bardzo usilnie pragnę unikać. Z tego też względu poznałam swoją literacką miłość, bo skoro spróbować fantasy, to zaczynamy od polskich autorów. Tak też trafiłam na pana Sapkowskiego, mistrza w swym fachu, któremu kłaniać bym się mogła w pas, choć wątpię, by mi na to pozwolił, jakbym już go spotkała. Przeżywając coraz silniejszą fazę na Wiedźmina odczuwałam pilną potrzebę koniecznego sięgnięcia po zbiór opowiadań Coś się kończy, coś się zaczyna, no bo tam jest Geralt i Ciri, I Yen i jest Jaskier... o mamuńciu, dajcie mi to! Dali. Znaczy dał. Przyjaciel, na urodziny. 

W tym wypadku mamy to czynienia z przysłowiowym miszmaszem, miałam wrażenie, że po prostu opowiadania nie pasujące konkretnie do sagi o Wiedźminie zostały do kupy zusammen zebrane i wetknięte do jednego wora, będącego tą książką. A czy to źle? A panie! Gdzie tam? Mi się właśnie ta różnorodność spodobała. Jak zawsze wspaniały humor autora i zabawa słowem, za które chyba najbardziej Sapkowskiego polubiłam. Każde z opowiadań było wyraźnie inne, a mimo to, wciąż czuć czyją ręką zostały napisane.

Opowiadania są z różnych okresów twórczości Sapkowskiego, co tym bardziej było dla mnie plusem. Widać, że na przestrzeni lat pan Andrzej wyrobił sobie pióro i mimo, że zaczynał świetnie, to im dalej, tym lepiej. I to właśnie dało mi swego rodzaju otuchy, że jednak ciężką pracą da się dojść do czegoś wspaniałego.

Zdecydowanie warto przeczytać, chociażby dla opowiadań W leju po bombie, przez które rechotałam jak głupia w środku nocy, jak i dla Zdarzenia w Mischief Creek nawiązującego do rzezi w Salem. Co ja będę jeszcze, po prostu czytajcie i przekonajcie się sami.

Do napisania!
Weronika

wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie sierpnia 2015



Dzień dobry!


Ależ znów jest gorąc, przynajmniej u mnie. Z rana była burza, więc pies biegał po całym domu w poszukiwaniu herosa, który by go przed grzmotami uratował, a mówiąc prościej, po prostu go przytulił. Mówiąc rano mam na myśli godzinę dwunastą. Z kubkiem w dłoni, trzęsącą się kupką futra w nogach relaksowałam się dokańczając Bożych bojowników. Jedyne co mi się teraz ciśnie na myśl, czemu ja durna pierwszy raz zaczęłam swój dzień od książki? Od razu lepsze nastawienie do świata. 

Dobra, koniec gadania głupot, konkretnie podsumowanie i koniec.

W tym miesiącu skończyłam czytać: