wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie sierpnia 2015



Dzień dobry!


Ależ znów jest gorąc, przynajmniej u mnie. Z rana była burza, więc pies biegał po całym domu w poszukiwaniu herosa, który by go przed grzmotami uratował, a mówiąc prościej, po prostu go przytulił. Mówiąc rano mam na myśli godzinę dwunastą. Z kubkiem w dłoni, trzęsącą się kupką futra w nogach relaksowałam się dokańczając Bożych bojowników. Jedyne co mi się teraz ciśnie na myśl, czemu ja durna pierwszy raz zaczęłam swój dzień od książki? Od razu lepsze nastawienie do świata. 

Dobra, koniec gadania głupot, konkretnie podsumowanie i koniec.

W tym miesiącu skończyłam czytać:


Krążąc jak w okół jajka, nie wiedząc jak ugryźć to "coś" postanowiłam w końcu bez ceregieli usiąść i przeczytać. A tak właściwie odsłuchać <audiobooka> kręcąc hula hopem. Audiobook był nagrany przez dwóch narratorów, kobietę i mężczyznę. O ile panią rozumiałam bez problemu, o tyle głos pana doprowadzał mnie do szału i w pewnym stopniu utrudniał rozumienie. Tak, słuchałam po angielsku, jak zwykle korzystając z loyalbooks.com. Kto mnie zna, ten wie, że ja i historie o duchach nie bardzo się lubimy, wszelkie horrory spędzają mi sen z powiek na baaardzo długi czas, więc zwykle unikam ich jak ognia. Opowieść wigilijna jednak mnie nie przestraszyła, więc uznałam, że spróbuję i tego. Miałam rację, nie bałam się ani odrobinę. Nie wiem czy jest to "wina" hula hopu, lektora, słuchania w obcym języku, krasnoludków czy samego autora, ale mimo tego nie uważam tego czasu za stracony, a same historie mnie zainteresowały. 


Niemiecki taniec Maria Nurowska

Mamy wina! Ok, nie wina. Jak wiadomo, mama zawsze wie co najlepsze, tym razem też tak było. Obie chcemy położyć łapki na kontynuacji (pani w bibliotece mnie informowała jakoby taka istniała, jednak nigdzie nie mogę jej odnaleźć). Piękna, wzruszająca historia dwóch kobiet, teraz już staruszek. Znów mamy temat wojny, jednak tym razem "ugryziony" z innej strony, bo mamy punkt widzenia kobiet, w dodatku Niemek wygnanych z Polski po wojnie. Rozpiszę się bardziej w nadchodzącej recenzji, ale póki co powiem tyle, że zdecydowanie warto przeczytać, nie zawiedziecie się.


Century Sarah Singleton

Słownik, książka, leżak i pies. Czego chcieć więcej?
Jeszcze się nie spotkałam z czymś takim. Książka w książce, a w niej jeszcze jedna książka, mająca wpływ na losy bohaterów. Tutaj historia naprawdę żyje. Bardzo się przywiązałam do małej Mercy - buntowniczki. Z wypiekami na twarzy śledziłam kolejne rozdziały, w których ona również poznawała coraz to nowe rozdziały powieści i swoje losy, to co było wcześniej. Mercy i Charity żyją w XIXw., w świecie, w którym panuje wieczna noc. Nie pamiętają swojej matki, nie wiedzą co się z nią stało, są pod opieką swojej guwernantki i gosposi, ich ojciec żyje w tym samym domu, jednak nie widują się z nim. Każdy dzień jest taki sam, jednak pewnego dnia coś zaczyna się zmieniać. Mała Mercy odkrywa kolejne elementy układanki, sama już nie wie kto jest dobry, a kto zły. Powieść raczej dla młodszych czytelników, lecz ja również się świetnie przy niej bawiłam. Czytałam po angielsku. Mawiają, że znać dwa języki to jak mieć dwie osobowości, więc widocznie moja angielska osobowość wciąż ma 12 lat! :D Nie powiem, są pewne niedociągnięcia, przez które książka nie do końca wykorzystuje swój potencjał, jednak mimo to, wciąga, bawi, wzrusza i uczy.

Na temat Century nie planuję oddzielnego postu z moim zdaniem, bo nie miałoby to sensu, większość z Was nie będzie mieć do niej dostępu, bo nie została przetłumaczona na polski, jednak jeśli chcecie i Was ciekawi, dajcie znać, skrobnę parę słów. 


Czytałam a nie skończyłam (jeszcze):
  • Boży bojownicy Andrzej Sapkowski - 506 str.
  • Emma Jane Austen - 10 rozdziałów 

Nabytki z tego miesiąca, trzy do zwrotu, bo z biblioteki, Rodzinę Borgiów kupiłam w Rossmanie (?!) za caluśkie 7zł. I jak nie brać za taką cenę? Na zdjęciu brak bibliotecznej Nurowskiej.




Ogółem, tragedii nie ma, ale oby kolejny miesiąc był bardziej owocny.

Do napisania,
Nika


PS O Niemieckim tańcu miało być dzisiaj, ale postanowiłam, że lepiej zamienić nieco kolejność postów i podsumowanie wstawić dziś, a post o książce nieco później. 

4 komentarze:

  1. Jestem niesamowicie ciekawa książki Dickensa. Ostatnio mam wielką ochotę na jego twórczość.
    No i Century brzmi ciekawie, szkoda, że nie jest wydana po polsku :(
    Również posiadam to samo wydanie "Rodziny Borgiów" i mimo, że kupiłam je z dwa lata temu nadal leży na półce nieprzeczytane. Uwielbiam Puza, ale to wydanie kieszonkowe mnie trochę odpycha. Kiedyś mi nie przeszkadzał mały format, ale teraz kiedy moje oczy szybko się męczą, będę musiała pomyśleć nad wymianą wydania. Chociaż kto wie... Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za kieszonkowymi wydaniami, ale uznałam, że dla Puzo warto! :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Muszę w końcu zabrać się za "Bożych bojowników" - dawno temu czytałam i nie podeszło mi. Jednak uwielbienie do Sapkowskiego nie pozwala mi tego faktu wyrzucić z pamięci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety "Boży bojownicy" mają to do siebie, że są dosyć ciężcy. O ile "Narrenturm" uwielbiam, tak druga książka w serii jednak mnie mocno zmęczyła, chociaż i tak uważam, że jest niesamowita! :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)