niedziela, 14 lutego 2016

Amelia

Dziś dość nietypowo z okazji walentynek, bo tym razem film i to nie byle jaki. Moja ulubiona, filmowa historia miłosna.

Nie jestem kinomanem, co to to nie. Od czasu do czasu jednak mam ochotę coś obejrzeć, zwykle muszę pauzować film co chwilę, a w kinie dostaję szału i zwykle mam ochotę po prostu uciec, bo nie mam jak robić swoich zwykłych przerw. Z tego względu do kina chodzę bardzo rzadko, a jeden film oglądam nawet przez tydzień.

zdjęcie z filmweb.com
Jak się domyślacie zapewne, zupełnie inaczej było z Amelią Jean-Pierre Jeuneta. Przyjaciel polecił mi ją na poprawę humoru i leczenie złamanego serca. Nie mylił się, skubany. Nie tylko film poprawił mi humor, ale zaraził swoją magiczną atmosferą i do dziś, po dwóch latach w głowie rozbrzmiewa mi ścieżka dźwiękowa, która idealnie podkreśla bajkową atmosferę. To jedno z tych dzieł, do których się wraca. Obejrzałam Amelię już kilka razy, w różnym nastroju i wiem, że zrobię to jeszcze wiele razy i za każdym razem zostawi to samo uczucie zadowolenia i zapomnienia o problemach.

Na początku poznajemy historię Amelii, kelnerki, dziewczyny, która nigdy specjalnego szczęścia nie zaznała. Jej matka popełniła samobójstwo, ojciec wychowywał ją samotnie, a w dodatku zabraniał jej bawić się z innymi dziećmi "ze względu na jej słabe zdrowie". Jeden dzień jednak zmienia jej życie, po tym jak znalazła stare, blaszane pudełko skryte wiele lat temu przez chłopca w mieszkaniu, w którym obecnie żyje. Gdy dostarcza teraz już dorosłemu mężczyźnie pudełko i widzi szczęście na jego twarzy, Amelia decyduje, że od tego dnia będzie uszczęśliwiać ludzi.

Może nie będę już zbyt wiele pisać, bo naprawdę nie jestem w stanie oddać tego, jak dobry jest ten film. Po prostu obejrzyjcie sami, z pewnością nie będziecie żałować.

A teraz zostawiam Was sam na sam z tym cudownym soundtrackiem!



Do napisania!
Nika

3 komentarze:

  1. Nie znam filmu, ale może się skuszę przy gotowaniu by go obejrzeć xD

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto! Jest wspaniały :)

      Usuń
  2. To również jeden z moich ulubionych filmów. Masz rację. Jest niezwykle magiczny i błyskotliwy, z nietypowym poczuciem humory. A całą ścieżkę dźwiękową po prostu ubóstwiam. Tak odkryłam Yanna Tiersena. Może sobie dziś wieczorem odświeżę i obejrzę raz jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)