środa, 10 lutego 2016

Książę mgły - Carlos Ruiz Zafón



Przez zaczynającą się właśnie wojnę, rodzina Carverów przeprowadza się do małego, nadmorskiego miasteczka. Maks i Alicja, najstarsi z trojga rodzeństwa nie są zachwyceni pomysłem rozentuzjazmowanego ojca, tym bardziej, że w domu w którym mając zamieszkać mieszkała wcześniej rodzina, której jedyny syn umarł. Wkrótce poznają Rolanda, przybranego wnuka latarnika i szybko zaprzyjaźniają się z nim. Trójka młodych ludzi musi stawić czoła potężnemu Księciu mgły i odkryć tajemnice przeszłości.

Nie spodziewają się, że zmiana zamieszkania wiąże się dla nich ze śmiertelnym niebezpieczeństwem i odkryciem istnienia magii. Nadchodzące wydarzenia mają sprawić, że dorosną i zmienią się już na całe życie.

Nie jest nowością, że Zafón stworzył coś niezwykle pięknego. Ta książka to prawdziwa perełka, może nie tak rozbudowana jak np. Cmentarz zapomnianych książek, jednak przez to o wiele bardziej przystępna. Autor czaruje nas słownictwem, bawi się nim, a przy tym robi to tak sprawnie, że czytając dosłownie płynie się przez książkę (pomińmy tu fakt, że słuchałam audiobooka). Książę mgły zaczarował mnie tak, że pochłonęłam tę powieść na jedno posiedzenie. Idealna doza lekkiego napięcia, ale i też humoru sprawiły, że nie mogłam się od tej powieści odkleić.   

Na samym początku autor wspomina, że chciał stworzyć opowieść, którą cieszyłyby się osoby w każdym wieku. Zdecydowanie się zgodzę, jednak odradzałabym Księcia mgły jako lekturę dla młodszych dzieci, które niestety mogłyby się nieco zbyt wystraszyć, ale reszta czytelników w każdym wieku znajdzie tu nie tylko wciągającą historię, ale też naukę.

''Ale błędem, poważnym błędem jest wiara w to, że można ziścić swoje marzenia, nie dając nic w zamian. Nie wydaje ci się? Powiedzmy, że nie byłoby to sprawiedliwe.''

1 komentarz:

  1. Och, to chyba znaczy, że tylko ja czułam się tą pozycją rozczarowana. Jakoś za szybko się dla mnie skończyła, po długim budowaniu niepokojącego nastroju i rozkręcaniu akcji zakończenie było moim zabiłem zbyt gwałtowne - jakby autor na siłę chciał już skończyć tą hisorię.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)