wtorek, 16 lutego 2016

Szamanka od umarlaków - Martyna Raduchowska

Ida jest medium, w dodatku takim, które ma wyjątkowo w życiu przechlapane. Cóż gorszego może być od widzenia dzień w dzień umarłych, rozmawiania z nimi, a na dodatek przewidywania czyjejś śmierci przez wyśnienie jej, kiedy wcale a wcale nie chce się tym medium być? Jakby tego było mało, musi taką duszę przeprowadzić w zaświaty.

A więc o problemie Idy już wiecie. Wiecie też, że Ida nie bardzo ma ochotę mieć cokolwiek wspólnego ze swoim darem. Jej rodzice jednak mają nieco odmienne zdanie na ten temat. Dziewczyna pochodzi ze znanej rodziny magicznej, prawdziwych VIPów w dziedzinie magii. Pech chciał, że Ida, dziecko, które było "niezbędnym minimum" do przetrwania rodów Brzezińskich nie ma ochoty wykazywać żadnych zdolności magicznych. Po latach zmagań z rodzicami Ida stawia na swoje i wyjeżdża na studia do Wrocławia. Jej Pech zaciera ręce z radości, teraz ma pole do popisu. Dziewczyna, która wyrwała się spod rodzicielskiej opieki szybko wpada w kłopoty, a w dodatku musi się uporać z masą duchów, które lgną do niej jak ćmy do ognia. Jej marzenia o normalnym życiu bez dziedzictwa Brzezińskich legną w gruzach. Od teraz Pech ściągnie na nią duchy, czarną magię i inne, niezbyt przyjemne rzeczy.

Szamanka od umarlaków to debiut Martyny Raduchowskiej, muszę przyznać, że według mnie, całkiem udany. Czekałam dwa lata na tę książkę, szukając jej wszędzie, aż po przeprowadzce trafiłam do elbląskiej biblioteki. Warto było czekać? Może nie jest to książka wybitna, jednak cieszę się, że udało mi się ją przeczytać.

Pani Martyna ma tę lekkość pisania, która sprawia, że czyta się naprawdę szybko, bez oporów. Nie ma zbędnego przynudzania, przydługich opisów czy historii babci dziadka matki ojca. Jest odrobina napięcia, jest też humor i całkiem przyjemne do czytania dialogi z dozą sarkazmu, tak jak lubię.

Cóż mogę powiedzieć o postaciach... uwielbiam Teklę. Bezapelacyjnie, to jest moja ulubiona postać w tej książce. Nie będę może za wiele mówić, jednak kto przeczyta, ten zrozumie. Sama zaś Ida jest dziewczyną z charakterkiem, nie dającą się tak łatwo stłamsić, co bardzo w niej lubię. Działa dość impulsywnie. Cóż, przynajmniej dzięki jej temperamentowi więcej się dzieje.

Czy jeszcze do ciebie nie dotarło, że wpadłaś jak śliwka w gnój?

Co do fabuły, może nie powala na kolana swoją zawiłością, jednak wszystko jest na swój sposób spójne, według mnie na pewno nie nudne ani szczególnie przewidywalne. Pokazuje to chociażby to jak szybko przeczytałam tę książkę.

Raz kozie śmierć, raz duszy niebyt.

Mimo, że Demon luster jest lepszą książką według mnie, to nie ujmuję tutaj Szamance. Jeśli szukacie czegoś lekkiego z nutką dreszczyku i odrobiną sarkazmu, to serdecznie polecam.

PS Czytajcie serię od pierwszego do ostatniego. W poście o Demonie wspomniałam, że to bez znaczenia, jednak widzę, że warto byłoby czytać od początku.

❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀ ❀
Właśnie zaczęłam maraton czytelniczy. Udało mi się skończyć Małe kobietki, teraz zabrałam się za Obsydian. Muszę powiedzieć tyle, że słuchanie jest straszne póki co, a to nie za sprawą tego, że ciągle zacina mi się audiobook, tak jakby wiedział, że się męczę i stwierdził "a ulżyj sobie kobieto, wyłączę ci to".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)