poniedziałek, 22 lutego 2016

Valentine Book Marathon - Wrap up

Hej, hej Kochani!
Postanowiłam nie robić oddzielnych postów na każdy dzień i tylko bezczelnie zerżnąć pomysł jednej z Was (nie pamiętam czyj pomysł podbieram niestety). Zrobię jeden post, będę go aktualizowała raz dziennie z moimi postępami i na koniec tylko zmienię datę na po maratonie.

Dzień 1
Zaczęłam po północy i słuchałam do 4 nad ranem, tym samym kończąc Little Women. Muszę przyznać, maraton zaczął się świetnie, piękna książka.
+139 str.

Później nie było już tak kolorowo, bo trafiłam na Obsydian, którym byłam podekscytowana, ale się rozczarowałam. Udało mi się jednak wysłuchać 2/3 przymusem, ale będę szczera, to było okropne, a dokańczać będę z przymusem, przeskakując przez końcówkę. 
+212 str. 

Zaczęłam też książkę Jamesa Maya. Muszę przyznać, że nie jest to książka do przeczytania na jedno posiedzenie, ale zaczyna się naprawdę ciekawie i z chęcią ją skończę.
+42 str.

Czyli razem 393 strony.

Dzień 2
Dokończyłam Obsydian. Pozostawię tę książkę bez komentarza na ten moment, napisałam oddzielny post, który zdecydowałam się opublikować dziś wieczorem. (Już jest, o <tutaj>)Ooooj czuję, że dostanę za niego baty, ale naprawdę nie będę ściemniać ani wychwalać czegoś, co w mojej opinii nie zasługuje na to wychwalanie.
+123 str.

Poza książką, którą wolę wymazać ze swojej pamięci na stałe, zaczęłam i skończyłam słuchać Pamiętnika Nicholasa Sparksa. Po tym co mój biedny umysł znosił po wcześniejszym klumpie, dostałam piękną książkę, z prawdziwą, szczerą miłością. Ukoiła moje zszargane przez Obsydian nerwy, wzruszyła do łez. Po więcej na ten temat zapraszam w następny wtorek.
+214 str.

Tego dnia sięgnęłam też po książkę, której w moim TBR nie było, ale zaczęłam ją przed maratonem, to i wypadałoby ją w końcu skończyć. Mowa tu o A Nurse at War Maggie Holt. Czytałam ją wcześniej bardzo wolno, bo do pewnego momentu tłumaczyłam każde nieznane mi słowo i uczyłam się tego na bieżąco. Jak wiadomo, przy ilości średnio 8 słów na stronę przeczytanie 520'stronnicowej powieści jest nieco trudne, nawet jeśli książka wciąga.
+30 str.

Tego dnia dobiłam do 760 stron w ciągu maratonu i 3 skończonych książek.


Dzień 3

Dziś było nieco spokojniej. Troszkę zmartwień przyszło, jak i nastrój maratonowy nieco ostygł, choć czuję, że jutro będzie jeszcze lepiej niż było. No i zapowiada się godzina w pociągu.

A Nurse at War +37 str.


Zaczęłam też Jedź, módl się, kochaj. Nie powiem, ma coś w sobie. Może nie wciągnęła mnie tak, żebym koniecznie chciała wiedzieć co dalej, ale nie zmuszam się do słuchania.
+137 str.

Dziś nie skończyłam żadnej książki, ale i tak jestem z siebie zadowolona, bo 174 strony jednego dnia, to nie tak mało.

W ciągu tych trzech dni razem przeczytałam 934 strony.


Dzień 4

Jak krew z nosa idzie, ale co poradzić, życie prywatne nieco uniemożliwiło czytanie. Nawet nie bardzo wiem czy będę w stanie kontynuować maraton przez weekend.


A Nurse at war
+23 str.


Eat, pray, love
+91 str.


Podsumowując, dnia czwartego 114 str., a łącznie 1048 stron.


Dzień 5
Znów szybciutko.
Eat, pray, love skończone.
+106 str.

A Nurse at War
+15 str.

Tym samym na ten moment 4 książki skończone, a łącznie 1169 stron.

Dzień 6
Przestałam walczyć już z fioletową czcionką. Nie wiem co jest nie tak z tym postem, no ale jak się zepsuło, to nie mogę naprawić. Taki jego urok, taki niech pozostanie.

W dniu 6'tym miałam ambitny plan skończyć A nurse at war, jednakże miłość wygrała i po kilku przegadanych z Kotełem godzinach na skype, dałam za wygraną. Zostało tylko 67 stron, więc jutro dokończę i i tak będę szczęśliwa.
+136 str.

Tym samym kończąc maraton, skończyłam 4 książki w całości, jedną niemalże całą skończyłam, a leżała kniga u mnie od wieki wieków. W ciągu tych 6 dni przeczytałam łącznie 1305 stron.


Kochane/ni, dziękuję za świetną zabawę, miło mi było nadgonić z zaległościami w dobrym towarzystwie i może nieco porywalizować (to zawsze mnie motywowało :D ). 



Do następnego razu!
Nika

9 komentarzy:

  1. Kojarzę ten pomysł, ale też nie pamiętam kto go miał... Chodzą mi po głowie dwie osoby i jak wejdę z kompa to się upewnię xD
    Ej, nie załamuj mnie tym Obsydianem xD
    Ale brawo! Za mną tylko 96 pierwszego dnia, ale dziś najtrudniejsza kategoria dla mnie.... XD i zobaczę, co z tego wyjdzie i czy dogonię cię wynikiem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak sobie wchodzę, ale nie komentuję codziennie bo bym ci za duży spam robila xD ale bardzo dobrze ci idzie xD jutro poczytam o obsydianie ale juz się boje xD

      Usuń
    2. no to ostatni, decydujący dzień, trzymam za ciebie kciuki, aby wszystko się udało :)
      Ale kochana, zauważyłam coś bardzo niemożliwego - co to za tylko 40 książki na Goodreaders w ciągu roku, jak ty w dwa miesiące już masz 10? :D Zwiększaj mi tam liczbę chociaż do 60 <3

      Usuń
    3. Tak jest Pani Organizatorko! :D

      Usuń
    4. Hahah <3
      No tyle to rozumiem :) i bardzo dobry wynik! :)

      Usuń
  2. Kurczaki ile ludzi tyle różnych opinii o serii Lux a ja strasznie jestem pozytywnie nastawiona i chce przeczytac :D
    Powodzenia w maratonie ;D

    Buziaki
    http://z-milosci-do-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że przeczytałam "Obsydian" :D Napisałam nawet recenzję, ale boję się ją wstawiać xD

      Usuń
  3. Nie słyszałam o takim pomyśle ;) ja chciałam przeczytać Obsydian, ale nie, dziękuję, to chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)