niedziela, 15 maja 2016

Dubliners (Dublińczycy) - James Joyce #CzytamyPoAngielsku


Zapewne wiecie, że J. K. Rowling została wielokrotnie odrzucona nim Harry Potter poszedł do druku. Tak samo było w przypadku Dublińczyków, których odrzuciło 15 wydawnictw. I temu 16'temu chwała za to, że wydał tę książkę! Jedni chcieli wyciąć poszczególne fragmenty, inni z kolei twierdzili, że zakończenia poszczególnych nowelek powinny wyglądać inaczej i domagali się napisania ich od nowa. Jeden z tych wydawców nawet spalił maszynopis, kiedy Joyce odmówił zapłacenia mu za publikację. Na całe szczęście autorowi udało się napisać zbiór od nowa we właściwej formie.

Nie chcę rozpisywać się na temat samej treści, bo zbyt łatwo byłoby mi komuś zdradzić zbyt wiele i zniechęcić do lektury. Jedyne co musicie wiedzieć, to że każda historia opowiada o życiu jednego mieszkańca Dublinu. Piękne, realistyczne i do bólu smutne. Szczególnie przy ostatniej historii popłakałam się ze wzruszenia. Polecam szczególnie dorosłym, bo zawarte są tu naprawdę trudne tematy, śmiem twierdzić, że nieraz wciąż aktualne i wymagają one jednak jakiejś głębszej refleksji.

Słuchałam audiobooka. Jak audiobook to i <librivox>, jak i <loyalbooks>. Obie stronki polecam, na loyalbooks znajdziecie różne formy darmowych aubiobooków, a na librivox macie link do świetnego audiobooka z nietypowym akceptem. Oczywiście po angielsku. ;)

O ile pamiętam, wspominałam o Dublińczykach już wcześniej, przy poście o nauce języka przez czytanie właśnie w kontekście poziomu. Audiobook z librivox według mnie będzie dobry dla osób na poziomie B2/C1 przez dziwny akcent. Z formą czytaną powinny sobie poradzić też osoby na B1, ale z doświadczenia wiem, że lepiej jednak wybrać nowszą literaturę ucząc się. A powód jest prosty, język ewoluuje i od 1914 na pewno sporo się zmienił.


Tym mało zgrabnym akcentem zakończę. Dajcie znać co myślicie o tej książce, czy czytaliście, czy chcecie. Według mnie jest to jeden z tych klasyków, który jest mniej znany i nieco niedoceniany, a szkoda, bo jest jednym z lepszych. Zdecydowanie nie tylko warto, ale powinno się go przeczytać.

PS Wracam znów do żywych. Wygrzebałam się obronną ręką z wszelakich kolokwiów i innych takich, których miałam taki nawał, że niestety wolałam znów zrobić przerwę w blogowaniu. Książki, które były dla mnie "świeże" w tamtym czasie nie doczekały się ode mnie swoich wpisów z powodu braku czasu, na ten moment nie czuję się na siłach pisać o większości z nich, bo zbyt dużo czasu upłynęło, a jak pisać, to porządnie. Czytałam maleńko, więc na ten moment mam mało tematów. Jednak coś się szykuje, z tego powodu spodziewajcie się jednego wpisu tygodniowo, w tym będą się pojawiały wpisy językowe. Słowem wyjaśnienia to tyle.