środa, 1 czerwca 2016

Marzec, kwiecień i maj - podsumowanie i plany czytelnicze na czerwiec

Mało chęci do czegokolwiek + szkoła + nawał wszystkiego = mało czytania

A mało czytania oznacza mało notek. Na całe szczęście maj był dla mnie dużo lepszym miesiącem czytelniczym niż się spodziewałam. Co do marca i kwietnia... w każdym z tych miesięcy przeczytałam po jednej książce, proszę nie bijcie.

Oto co przeczytałam w ciągu tych trzech miesięcy:

MARZEC

KWIECIEŃ

MAJ



Tak, dobrze widzicie, po tych wszystkich latach zabrałam się za HP, wreszcie! Nie będę pisała oddzielnego posta o tej książce z prostego powodu, czytał ją niemal każdy i chyba nie ma osoby, która by o niej nie słyszała. Zdecydowanie książka warta uwagi, nie dziwię się czemu panuje powszechna opinia, że każde dziecko powinno przeczytać Harrego Pottera. Gdybym we wczesnych klasach podstawówki jako lekturę miała tę książkę, to zdecydowanie przekonałabym się do literatury szybciej niż w 5 klasie. ;)

O Igrzyskach napisałam jeden duży, bardzo chaotyczny post. Nie polecam go, jeden z moich gorszych według mnie, ale cóż, jeśli ktoś chciałby jednak poczytać nieco mojego paplania od rzeczy, to zapraszam już w piątek.

The life-changing magic of tidying up Marie Kondo zaprowadziła ład i porządek w mojej szufladzie z gatkami i skarpetami, ale nie tylko! W związku z tym, wyczekujcie notki, bo książka w swej absurdalności jest genialna, a metody Kondo faktycznie działają (o ile się nie oszukuje).

Mój dobry znajomy pewnego razu w autobusie przytoczył mi taki oto dialog, będący cytatem z Dreszcza:
-Co mi się stało? - zapytał.
-Wersja dugo czy krótko?
-Krótka.
-Pieron cie ciulnoł.
I właśnie wtedy wiedziałam już, że ja muszę to przeczytać! Zresztą, zagroził mi, że się więcej do mnie nie odezwie, więc nie miałam wyboru. Czy żałuję czy też nie dowiecie się z recenzji, którą mam zamiar niedługo opublikować. Czytałam między innymi wędrując do biedronki. Jednak chodzenie z książką po mieście wcale nie jest trudne. Jak zobaczycie w Elblągu dziewczynę z rudobrązowymi lokami i książką, to ja :D

Siła trucizny Maria V. Snyder, hmm... co by tu Wam powiedzieć... Valec <3 Ta książka jest wspaniała, jeden z moich ulubieńców, recenzja napisana i czeka na publikację po moich poprawkach, bo po prostu wstydzę się tego posta. Nie umiem się wyrazić tak jak bym chciała, czuję, że mówiąc o tej pozycji na żywo mi to wychodzi o wiele lepiej niż samo pisanie. Ale staram się i w końcu to wrzucę na bloga :D

Evelina's Garden bardzo mi umiliło bieganie na bieżni na wf. Nie znoszę wychowania fizycznego, ale muszę się zmusić, dla zaliczenia, więc chociaż nie zmarnowałam tego czasu całkowicie. Książka jest krótka, post o niej będzie krótki, więc i tutaj już miejsca nie zaśmiecam. Ale dodam tyle, że polecam.

Kompletnie nie spodziewałam się, że polubię To all the boys I loved before. Zaczęłam, bo okładka, potrzebowałam mózgotrzepu, żeby się odstresować (sesja-mode on) i dlatego, że lubię wiedzieć o co chodzi w całym tym boomie na niektóre książki wychwalane przez wszystkich w około. Tej serii było mnóstwo na całym zagranicznym booktubie, więc stwierdziłam, że czemu nie, dam temu szansę, najwyżej zjadę w recenzji. Co o tej książce sądzę dowiecie się za jakiś czas.


Nieco liczb na koniec, żeby ładnie wyglądało:
  • ilość książek przez 3 miesiące: 7
  • książka fizyczna: 1
  • audiobooki: 6
  • książek po angielsku: 5

Tym drobnym akcentem kończę. 

Do rychłego napisania,
Weronika G.

PS Serio rychłego, zmądrzałam i napisałam notki na zapas! :D

2 komentarze:

  1. WoW! Bardzo dobrze idzie Ci czytanie po angielsku! Jestem pod wrażeniem *.*
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia ćwiczeń, ja jestem otoczona angielskim przez większość dnia, to mi jeszcze łatwiej, ale jak już się tę pierwszą, najgorszą skończy, to jest dużo łatwiej. :) Ale dziękuję :D

      Usuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)