piątek, 22 lipca 2016

Czytajcie, bo inaczej foch! Głowa Kasandry - Marek Baraniecki

Światem zawładnął chaos i strach. Po wielkiej wojnie na całym świecie rozsiane zostały głowice bomb nuklearnych odpalające się w przypadkowych momentach, mające dobić resztkę pozostałej ludzkości. Mityczną już rakietą jest Głowa Kasandry, szukana od wielu lat przez łowców, których zadaniem jest odnajdywanie głowic i ich unieszkodliwianie. Jednym z nich jest Teodor Hornic, główny bohater powieści.

Część populacji pamięta jeszcze życie w dawnej cywilizacji, z kolei nowe pokolenie zaczyna wytwarzać już całkowicie odmienną kulturę. Ci pierwsi zmagać się muszą ze wspomnieniami, mając jednocześnie do czynienia z nową, zupełnie inną i przerażającą odsłoną świata.

Teodor obserwuje nowy ład, jednocześnie starając się wyprzeć z pamięci wszystko, co było przed nastaniem wojny i zagładą. Przez wiele lat oswaja się z nową rzeczywistością i wypiera przeszłość zatracając się w pracy łowcy. Stał się swego rodzaju legendą w swym fachu. Całe życie poświęca odnalezieniu i unieszkodliwieniu Kasandry, wpadając wręcz w obsesję na jej punkcie.


Przy nawale post apo można nieco obawiać się tej lektury. Wielu z nas temat ten się już zwyczajnie przejadł. Jednak w tym wypadku z całego serca polecam wszystkim tę lekturę. Ta powieść od bombardujących nas zewsząd książek dystopijnych, będących w większości średniej jakości młodzieżówkami-klonami różni się znacznie. Bohaterem jest dojrzały mężczyzna, którego życie nie oszczędzało, a świat nie wydaje się ani trochę sztuczny. Problemy nie są kreowane na siłę, lecz faktycznie w obliczu prezentowanego nam świata mają sens. Bohaterowie są pełnowymiarowi, ich zmagania mają sens. Całość powieści zapada ostro w pamięć i daje mocno do myślenia.

Co do stylu autora, na początku wydawał mi się bardzo surowy, jednak w miarę czytania bardzo pasował on do Teodora, jego przeżyć, tego kim był. Idealnie wpasował się też w całość świata wykreowanego, co zdecydowanie było ogromnym plusem i pozwoliło mi się wczuć w powieść. Wszystko, fabuła, postaci, świat przedstawiony jak i sposób opowiadania łączyło się w spójną całość i pozwoliło mi się w pełni zaangażować w lekturę. O ile na samym początku trudno mi było się wciągnąć, tak dosyć szybko wydarzenia z tego świata pochłonęły mnie bez reszty.

Jeśli szukacie lekkiej lektury, to nie sięgajcie w takim momencie po Głowę Kasandry. Jest to powieść ciężka, nieco przybijająca, zmuszająca do myślenia i wprowadzająca lekki niepokój. Zdecydowanie powinno się ją czytać będąc we właściwym nastroju, żeby wynieść z niej jak najwięcej. Jednak z całego serca polecam przeczytać dzieło Marka Baranieckiego, chociażby z ciekawości co napisał nasz rodak. Mówi się, że polska literatura jest słaba i chyba przez ten stereotyp za bardzo skupiliśmy się na wyszukiwaniu zagranicznych perełek, kiedy tak naprawdę mamy je też na własnym rynku wydawniczym, wystarczy nieco pogrzebać, a znajdą się.

A po naszemu, czytajcie, bo będzie foch! :D



Przypominam Wam o nadchodzącym English Lovers ReadAThon.
Zachęcam do udziału i przełamania strachu każdego,
bez względu na Wasz poziom języka.


1 komentarz:

  1. Hm ... nie wiem na razie sobie odpuszczę :D Za długą mam już listę :D


    Buziaki ,
    Justyśka
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)