niedziela, 10 lipca 2016

FAKTY I MITY o czytaniu po angielsku

Niels-Frederik Schiottz-Jensen Reading lady

Z racji nadchodzącego ReadAThonu mam dla Was tekst o faktach i mitach czytania po angielsku. Są to rzeczy, które słyszę chyba najczęściej i dlatego też chciałam wtrącić swoje 5 groszy w temacie.

MIT
To bardzo trudne.

Jak ktoś mi tak mówi, to mam mu ochotę powiedzieć "idź pan i się pier... w łeb puknij". Jeśli się porywasz z motyką na słońce, to oczywiste, że będzie Ci zbyt ciężko i zbyt trudno. Grunt, to nie zniechęcać się i dobrać właściwy poziom. Jeśli już masz książkę, która jest dla Ciebie wyzwaniem, ale jednak znasz ok. 70-80% słów, czytaj to i nie martw się zbytnio niezrozumiałymi słowami. Wiem, na początku książki trudno zignorować fakt, że czegoś nie rozumiesz, ale już po kilkudziesięciu stronach będzie różnica i zrozumiesz całość, bez względu na te niezrozumiałe fragmenty.

FAKT
Dobrze zaczynać od książek dla dzieci.

Brzmi głupio, ale sprawdziłam, działa. Jeśli zaczniesz od czegoś bardzo prostego, to idzie łatwiej i szybciej skończysz książkę. Motywacja idzie w górę i w końcu sięgniesz po coś bardziej wyzywającego. Szczególnie polecam to początkującym, ale jeśli wcześniej nie czytaliście dużo, to mimo, że Wasz angielski jest na wysokim poziomie, to polecam książki dla dzieci (co innego wiedza szkolna/kursowa, co innego faktyczne używanie).

Oczywiście ma to swoje małe wady. Niektórzy pozostają w tym swoim comfort zone zbyt długo i ograniczają swój rozwój. Książki dziecięce są pełne prostych słów i nieskomplikowanej gramatyki, dlatego jeśli za długo czytamy coś, co jest dla nas łatwe, mamy potem problem się przestawić na trudniejsze powieści, bo znów nie rozumiemy. Dlatego warto co książkę próbować nieco podwyższyć poziom.

MIT
Muszę sprawdzić każde nieznane słówko.

Taaa, najlepiej jeszcze je wykuć i to zanim przejdziesz do reszty książki. Przerabiałam to i nie było dla mnie chyba mniej efektywnej i bardziej męczącej metody. Jeśli sprawdzasz każde słowo, to robisz sobie mnóstwo dodatkowej roboty, a tym samym spada Ci efektywność i motywacja. Jak sobie odpuścisz takie sprawdzanie, to pójdzie Ci znacznie szybciej i będziesz w stanie przeczytać więcej książek. I nie ma tu niczego ignoranckiego, zwyczajnie wyłapiesz skoro z kontekstu.

Tu na pewno znajdzie się kolejna osoba, która powie, że ok, możesz ogarnąć mniej więcej z kontekstu co dane słowo znaczy, ale jeśli zobaczysz je raz, to później i tak o nim zapomnisz. Prawda jest taka, że każdy z nas ma swoją ulubioną pulę słów, autorzy też, i używamy jej namiętnie. Z tego względu pisarz powtarza niektóre wyrażenia i słówka, dzięki czemu widzimy je kilka/naście razy i utrwalamy w różnym użyciu, nawet nieświadomie.

FAKT
Warto sprawdzać część słów i je zapisywać.

Niby przeczę temu co przed chwilą napisałam, ale prawdą jest, że znajdziemy w każdej książce słowa, które nas zwyczajnie wołają. "Sprawdź mnie!", "nie jesteś ciekawy jak powinno się mnie wymawiać?", "wiem, że nie wiesz z kontekstu co znaczę, a widzisz mnie czwarty raz". Tym słówkom ulegamy i sprawdzamy, możemy ołówkiem na marginesie wpisać co oznaczają, zapisać wymowę i czasem przeglądać książkę, żeby utrwalić. Takie wołające nas słowa, które nas najbardziej ciekawią zapamiętamy najlepiej i najszybciej, będziemy potem w stanie ich używać bez problemów. Jeśli zachowamy zdrowy rozsądek i nie będziemy sprawdzać każdego możliwego słówka, a może jedno na kilka stron, to wszystko pójdzie sprawnie, a nasza ciekawość będzie zaspokojona.

MIT
Audiobooki sobie warto zostawić jak będę zaawansowany/a.

BIP BIP BIP czerwony alarm!!! Ktoś tu pozostaje w comfort zone, po raz kolejny. Już tłumaczę, dlaczego pozostawianie sobie słuchania i wymowy do nauczenia się na wyższych poziomach, to jeden z najgłupszych pomysłów jakie są.

Jeśli czytasz książkę, to widzisz same litery. Język angielski jest na tyle dziwny, że nie możesz tak naprawdę odgadnąć z pisowni jak powinno się wymawiać dane słowo. Później tacy uczniowie, którzy omijali czytanie i mówienie szerokim łukiem się dziwią, że czytać i pisać potrafią, ale słuchanie i rozmowa leży. Jeśli jednocześnie rozwijasz czytanie i słuchasz języka, to nauczysz się brzmienia nowych słów, a o to głównie chodzi w nauce języka. Bez znajomości brzmienia się nie dogadasz. Dlatego sama u siebie i u moich podopiecznych stawiam nacisk na słuchanie i wymowę. Jeśli słuchasz audiobooków, to jest dla Ciebie genialne ćwiczenie, szczególnie jeśli lubisz słuchać książek (a o tym jak polubić audiobooki i czemu warto ich słuchać w innym odcinku).

FAKT
Słuchanie audiobooka i jednoczesne czytanie brzmi jak dobry plan.

I nim jest. Audiobook nadaje Ci tempo czytania. Słuchasz wymowy i jednocześnie ją zapamiętujesz i wiążesz z pisownią. A jeśli audiobooki są dla Ciebie za wolne, wystarczy znaleźć odpowiednią aplikację do audiobooków z funkcją przyspieszania (YouTube też jest dobrą opcją).



W dniu dzisiejszym to wszystko co chciałabym Wam powiedzieć. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie koniecznie, na pewno odpowiem. :)

Do napisania,
Weronika G.

Tekst powstał w ramach:


7 komentarzy:

  1. Ja tam do audiobooków się nie przekonam nie ze względu na comfort zone, ale mnie one irytują i po polsku, nie jestem w stanie słuchać książki :D
    Hmmm, to jak ty zobaczysz moje książki... one nie mają nic wspólnego z książkami dla dzieci :D ale wolę je w wersji papierowej właśnie, aby móc ołówkiem sb zapisać słówka ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby Tobie się miło czytało :) Niektórych zniechęca infantylność literatury dziecięcej, więc to wszystko kwestia gustu

      Usuń
  2. nauczyłam się wymowy angielskich słów patrząc na tekst piosenki i słuchając jej, w ten sam sposób można postępować z audiobookami. bardzo ciekawy post. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak. :) A im więcej takich ćwiczeń, tym lepiej :D

      Usuń
  3. no no no, idealnie. Właśnie jestem w trakcie czytania książki po angielsku :) Swoją drogą dawno mnie tu nie było. :) Nawet nazwę zdążyłam zmienić.

    Pozdrawiam cieplutko,
    merely susan ( kopytkowa )

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz nic tylko zdobyć książkę po angielsku i pogrążyć się w lekturze. Ale co prawda audiobooki nie są dla mnie, chyba że jako idealny środek nasenny. Nie umiem się skupić, za to błyskawicznie idę przy nich spać. Chyba nawyk z dzieciństwa jak rodzice czytali książki na dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama prawda :D
    Ja po niemiecku czytałam książkę dla dzieci o misiu i wszystko było zrozumiałe mimo długich ciężkich niemieckich słów xD
    Mam w planach książkę młodzieżową po angielsku i myślę, że nawet z moim angielskim, którego za wiele nie miałam w szkole dam sobie radę :D Grunt to pozytywne nastawienie do sprawy ♥

    Wybacz moją długą nieobecność u ciebie :(
    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)