środa, 31 sierpnia 2016

Podsumowanie sierpnia i wrześniowe plany

Dobry wieczór ;)

Kolejny miesiąc już za nami, młodsi muszą od jutra iść do szkoły, studenci mają jednak więcej szczęścia, więc został mi jeszcze miesiąc swobodnego czytania. A tym czasem, oto co przeczytałam w sierpniu.


Miesiąc zaczęłam od English Lovers ReadAThon i dokończenia PS I still love you Jenny Han. Post o całej serii napisany po angielsku znajdziecie <tu>. Jednak wiem, że nie każdy angielski zna, więc może powiem nieco na temat tej serii w tym poście. Muszę przyznać, że mimo bycia typową młodzieżówką, to seria ta bardzo mnie wciągnęła. Ta historia sama w sobie jest po prostu urocza i naprawdę przyjemnie było móc ją czytać. Sądzę jednak, że całość można było zawrzeć w jednej książce, dłuższej, ale bez tego ciągłego krążenia w okół całej sprawy z video. Mam wrażenie, że ten wątek w drugiej części był zwyczajnym zapychaczem. Mimo, że pomysł był dobry, to zdecydowanie zbyt wiele się na nim opierało i zbyt wiele uwagi było mu poświęconej. Jednak wciąż przyjemne czytadło i polecam. ;)


Następną skończoną przeze mnie lekturą jest The Call of the Wild Jacka Londona. Co tu wiele mówić, głównym bohaterem jest pies i już to jest powodem, żebym kochała tę książkę. Drugim jest jeden z moich ulubionych lektorów, czyli genialny Mark Smith. Więcej nie będę mówić teraz, bo szykuję post na temat tej książki.


Klasyki lubię i uważam, że naprawdę warto je czytać. Z tego też powodu sięgnęłam po Venus in Furs Leopolda von Sacher-Masocha. Trudno mi było przebrnąć przez tę lekturę. Z początku wszystko płynęło, jednak mniej więcej w połowie zaczęłam się męczyć czytając. Wciąż jednak uważam, że jest to książka, którą warto przeczytać, a o tym mam zamiar napisać kilka słów więcej w oddzielnym poście.


Lucy Maud Montgomery jest wciąż jedną z moich ulubionych autorek, mimo że w teorii jej książki są dedykowane młodszym czytelnikom. Złocista droga opowiada historię grupki dzieci żyjących na początku XX wieku. Styl jest typowy dla Montgomery, a akcja dość powolna. Dla mnie, idealna lektura na odprężenie i oderwanie się od świata dzisiejszego, chociażby przez inne wartości jakie książka porusza. Cóż, ja zawsze się czułam jak z innej epoki i jakbym kompletnie nie pasowała do tego jak się zachowują ludzie teraz, więc dla mnie była to naprawdę miła odskocznia.


Czy tylko mi okładka się kojarzy z Cacao DecoMoreno? :D
Książka Milewskiego jest czymś, czego w życiu się nie spodziewałam, że przeczytam. Nawet nie wiem w jaki sposób mam ją określić. Powieść? Zdecydowanie nie, bo brak tu fabuły. To po prostu książka historyczna, ukazująca jak dawniej żyli ludzie w Warszawie. Mamy tu najróżniejsze cytaty z gazet, fragmenty tego, co ukazało się w radiu itd. Kto mnie zna, ten wie, że lekcje historii mnie zawsze usypiały, tutaj jednak miło się zaskoczyłam i słuchałam z zaciekawieniem. Również lektor był ogromnym plusem, więc także polecam. Również na temat tej książki chciałabym napisać kilka słów więcej.


Pozachwycać się Maybe Someday mogłam dzięki przekochanej <Justynie>, która zorganizowała booktour z tą książką w roli głównej. Mimo kilku wad jakie ta książka miała, wsiąknęłam w nią na calutki dzień i przeczytałam za jednym zamachem. O tej powieści słyszał już chyba każdy, kto nieco siedzi w świecie książkowym, więc daruję sobie jej opis tutaj. Z pewnością pojawi się oddzielny post na jej temat.


Tajemniczy ogród czytał chyba każdy z nas, ale czy także Małą księżniczkę tego samego autora? Bez zastanowienia mogę powiedzieć, to jest moja najlepsza książka tego roku. Ma w sobie tyle czaru, uroku, piękna, a jednocześnie smutku. Jest to wzruszająca historia dziewczynki, która żyła niczym mała księżniczka, aż jednego dnia straciła wszystko, co miała - ojca, cały majątek i dotychczasowe życie. Z dziecka z bogatego domu stała się dzieckiem żyjącym na łasce innych. Również na temat tej powieści chcę napisać oddzielny post, ale póki co od razu powiem, przeczytajcie to. Koniecznie.


Muszę przyznać, że jestem z tego miesiąca całkiem zadowolona pod kątem czytelniczym. Oto jak prezentuje się mój sierpień w liczbach:

  • postów: 8
  • recenzji: 2
  • książek przeczytanych: 7
  • książek po angielsku: 5
  • książek polskich autorów: 1


Wraz z Kitty z Biblioteczki Ciekawych Książek zorganizowałyśmy maraton czytelniczy po angielsku i mimo małej ilości uczestników, cieszę się, że udało nam się zachęcić kilka osób do spróbowania czytania w obcym języku. W końcu w kupie raźniej. :)


Co do moich planów na wrzesień, mam jeszcze miesiąc wakacji, więc chciałabym wykorzystać ten czas jak tylko mogę, nim mnie przygniecie nawał lektur na uczelnię. Tak więc w tym miesiącu chcę przeczytać:

 

Mam nadzieję oczywiście, że przeczytam zdecydowanie więcej, jednak wolę nie nakładać na siebie zbytniej czytelniczej presji.


Dajcie znać w komentarzach ile książek udało się Wam przeczytać w sierpniu i co macie zamiar pochłonąć we wrześniu. Tym czasem ja idę dla Was pisać kolejną "recenzję".

Do napisania,
Nika

1 komentarz:

  1. Czy tylko mi okładka się kojarzy z Cacao DecoMoreno? :D
    Nie moja droga :D Mi też :D

    Dużo u ciebie angielskiego w tym miesiącu w ogóle :D
    U mnie 11 książek :) Plany na wrzesień jutro na blogu, ale to chyba jakoś 8 książek, wszystko z fantasy z tego co pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)