środa, 28 września 2016

Przerwa od bloga i nadchodzące zmiany.

Witajcie Kochani!

Głupio mi pisać ten post, ale wiem, że zwyczajnie go potrzebuję. W ten sposób będę też w porządku wobec Was. Nie wiem kiedy wracam (ani nie jestem pewna, czy w ogóle wracam). Nie chcę pisać na siłę, bo ani mi to nie wychodzi wtedy, ani nie sprawia radości przede wszystkim. Zaczęłam głównie od książek i przez to sama siebie wpakowałam do worka "blog książkowy", a przyznam szczerze, o ile chętnie piszę o książkach od czasu do czasu, o tyle przez to, że jestem nieco zmuszona teraz do pisania o nich, to się nieco wypaliłam.

Do tego wracam na studia, zaczynam nową pracę i praktyki. Miałam ostatnio troszkę zawirowań w życiu i chcę sobie na nowo wszystko poukładać, wrócić tu i pisać dalej, z tym, że w szerszej tematyce. Co się tutaj pojawi? Nie wiem. Z tego powodu chcę przerwy. W tym czasie będę pisała, szukała swoich tematów, zobaczę co tak naprawdę chcę zrobić z tym miejscem.

Liczę na Wasze zrozumienie. ;)

A póki co, do napisania
Nika

niedziela, 11 września 2016

Book tour: Maybe Someday - Collen Hoover

Zapisując się na booktour starałam się nie oceniać książki z góry, jednak gdzieś z tyłu głowy miałam, że będzie to słaba książka, ale mimo to chciałam w końcu sprawdzić twórczość Collen Hoover. Kiedy zaczęłam ją czytać, moje przekonania się potwierdzały. Nie mogłam się wgryźć w historię, ani polubić bohaterów. Tak po prostu, nie wchodziła mi ta książka i koniec. Jednak przechodząc do rzeczy, o czym jest ta opowieść?
Oboje mają poukładane życie. Ona mieszka z przyjaciółką, jest w stabilnym związku, studiuje i ma całkiem znośną pracę. On z kolei jest muzykiem i komponuje muzykę dla swojego zespołu. Tylko on ma jeden problem, nie może ułożyć słów do swojej muzyki. Kiedy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego piosenek, postanawia, że musi ją poznać. Chwilę po tym jej dotychczasowe życie rozpada się na kawałki, co rozpoczyna ogromne zmiany w życiu obojga.

Fabuła najpierw wydawała mi się nieco naciągana, jednak z czasem coraz bardziej podobało mi się jak autorka stawiała nacisk na relację głównych bohaterów. Wszystko tak naprawdę opiera się na tym. Co mi się bardzo podobało, nie było tutaj nagłego wybuchu miłości, jednak stopniowo wszystko rozwijało się, nie było do przesady przesłodzone. Mieli życiowe problemy, z którymi zmaga się też część z nas, co bardzo mi się spodobało. Coś co mi się niesamowicie podobało, to ukazanie dwóch artystycznych dusz i tego jak piękne jest samo tworzenie, tym bardziej wspólne. Nigdy nie czytałam książki, w której byłby ten temat tak dobrze przedstawiony. Przez pewną rzecz ich muzyczna więź była jeszcze bardziej niesamowita, jeszcze bardziej intymna i fascynująca, nie chcę jednak mówić o co chodzi, bo wolę Wam nie spojlerować. Jednak kto czytał, na pewno domyśla się o co mi chodzi. ;)

Bohaterowie mieli wady i zalety. Na początku nie lubiłam nikogo z nich, nawet ociupinkę. Byłam pewna, że Ridge będzie typowym bad boyem, jego współlokatorzy jak jeden mąż byli nieznośni, a sama Sydney to narzekająca buła. Jedyną osobą jaką polubiłam od razu jest Maggie. Z czasem jednak, kiedy więź między Ridgem i Sydney się zacieśniała, ja też przywiązywałam się do nich coraz bardziej. To, że każda postać miała jakieś swoje skazy czyniło ich bardziej prawdziwymi, co chyba każdy czytelnik bierze za plus.

Mam jednak małe zastrzeżenia co do stylu autorki. Momentami był on trochę niedojrzały, czułam jakby przydało się jeszcze jedno edytowanie. Mimo to, nie było strasznie i czytało mi się całkiem dobrze.

Podsumowując, czy polecam? Tak. Jeśli macie ochotę na romans, który nie jest banalny i płytki, to bardzo polecam. Mnie ruszył do tego stopnia, że sama przez tę książkę zrobiłam radykalną zmianę w moim życiu (no, z pewnością nie jest to całkowicie zasługa ksiażki, ale przeczytałam ją zdecydowanie we właściwym czasie), więc sądzę, że to już jest jakiś dowód na to, że jest to powieść dość wartościowa. Odczucia mam nieco mieszane, nieco guilty pleasure, a z drugiej strony coś naprawdę wspaniałego. Z pewnością nie żałuję spędzenia nad tą powieścią całego dnia.

Moja ocena: 7,5/10


Dziękuję Ci, Justyna, za możliwość uczestniczenia w booktourze, i że dzięki Tobie mogłam przeczytać tę powieść. Była to moja pierwsza styczność z wędrującą książką i muszę przyznać, że świadomość tego ile osób czytało tę książkę przede mną była czymś fascynującym. Przez dopiski na karteczkach itp. czułam się jakbym czytała tę książkę razem z koleżanką. Naprawdę coś wspaniałego i cieszę się ogromnie, że się zdecydowałam. :) Pozdrawiam też serdecznie Anie, od której dostałam piękną pocztówkę z Warszawy. Dziękuję Kochana <3 

Do napisania,
Nika

piątek, 2 września 2016

Skąd wziąć darmowe/tanie książki po angielsku?

Witajcie Kochani!

Jak może wiecie, poza angielskim, uczę się niemieckiego. Jako, że raczkuję jeszcze w tej dziedzinie i jestem dość mocno zagubiona jeśli chodzi o poszukiwanie materiałów, pomyślałam, że może się komuś z Was przydać dzisiejszy post, czyli o tym skąd biorę tyle książek po angielsku i nie bankrutuję.

Zdjęcie podebrane z munplanet.com

Post podzieliłam na formaty książek, by osoby szukające jednego formatu nie musiały się przekopywać przez cały post.

Książki tradycyjne

W tym wypadku nie wymyśliłam nic szczególnie oryginalnego. W książki tradycyjne zaopatruję się na allegro, szczególnie u AllThatStuff (który to sklep bardzo serdecznie polecam wszystkim). Można tutaj wyhaczyć książki używane w naprawdę nienagannym stanie, po niskiej cenie. Oczywiście im bardziej rozchwytywany autor i im lepszy stan książki, tym ona droższa, jednak są to ceny w granicach 10 zł (a przy takiej cenie stan książki jest wręcz idealny), a nawet 1zł (przy mniej znanych autorach wciąż książki były w bardzo dobrym stanie). Na AllThatStuff opisy idealnie zgadzają się ze stanem wysyłanej książki, więc tym bardziej polecam.

Warto też zajrzeć do antykwariatów i secondhandów, gdzie też możecie znaleźć tanie perełki.

Ebooki

Pamiętajcie, antypiracimy!
Ebooki same w sobie są dosyć tanie. Jeśli nie chcecie wydawać pieniędzy na czytnik, polecam aplikację kindle na telefon. Wygodna, darmowa, a w dodatku możecie mieć ile książek chcecie przy sobie w każdym momencie. Dodatkowo telefon na wykładach jest dyskretniejszy niż sześciusetstronnicowa książka na ławce. ;) Ebooki możemy zakupić po dość niskiej cenie na amazonie, lub pobrać za darmo ze stron typu Project Gutenberg, loyalbooks czy również darmowo z amazona, w przypadku większości książek, które są w domenie publicznej. Wystarczy w wyszukiwarce amazona wpisać np. "Jane Austen" i szukać darmowych wersji.


Audiobooki

Kolejny raz z pomocą może nam przyjść strona loyalbooks, na której większość książek jest przebrana i wybrane są raczej nagrania lepszej jakości (choć wciąż trafiają się buble). Warto przejrzeć również librivox, gdzie jest tych nagrań zdecydowanie więcej, a kiedy już polubimy jakiegoś lektora, możemy łatwo znaleźć inne nagrywane przez niego książki. Mogę serdecznie polecić moich dwóch ulubionych lektorów, którzy wykonują swoją pracę naprawdę profesjonalnie i słucha się ich z czystą przyjemnością, Mark Smith i Bob Neufeld.
Również youtube przychodzi z pomocą w tym wypadku. Łatwo można przyspieszyć audiobooka słuchając właśnie przez youtube. Sporo książek, które są w domenie publicznej właśnie tam się znajduje, więc warto sprawdzić. Ja zwykle wpisuję tylko "audiobook full" i wybieram spośród tego, co znajdę. Przypominam jednak znowu, antypiracimy, bo można też znaleźć niestety sporo książek, które nie powinny się tam znaleźć.


Mam nadzieję, że post okaże się pomocny. Dajcie znać, o czym jeszcze mogłabym napisać, a co Wam by się przydało.

A wszystkim biednym duszyczkom, które właśnie zaczynają rok szkolny, życzę powodzenia. Wierzę w Was i że znajdziecie czas, by czytać w roku szkolnym!

Do napisania,
Nika