piątek, 17 lutego 2017

8 powodów, by przeczytać sagę o wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego.

Hej Wam!

Dziś chcę udostępnić post, z którym wyjątkowo długo się zbierałam.

Najłatwiej jest mi pisać o książkach, których nie znoszę, zwyczajnie zjadę je z góry do dołu za ich bezsensowność. Książki, które są zwyczajnie w porządku też jakoś łatwo Wam przedstawić. Schody się zaczynają, kiedy mam coś napisać o moich ulubieńcach. Zwyczajnie mam blokadę, bo wciąż mam wrażenie, że nie dość wychwaliłam daną książkę, a jednocześnie, że nie wspomniałam o żadnych wadach. Po prostu nie umiem w najmniejszym stopniu być obiektywna. Dlatego dzisiejszy post spróbuję napisać nieco inaczej niż zwykle to robię.


<klik do artysty>


Oto moich 8 powodów, by przeczytać sagę wiedźmińską.

1. Humor

Kto czytał książki pana Andrzeja, ten przyzna, że jego poczucie humoru jest dosyć specyficzne. W mój gust wpasowało się idealnie, mimo, że wielokrotnie słyszałam, że jest najzwyczajniej w świecie buraczane. Według mnie autor świetnie dopasował żarty, riposty i ogólny styl mówienia postaci do ich charakterów, każda z nich ma swój specyficzny humor, który mnie osobiście bardzo bawi. Podziwiam też umiejętność pana Andrzeja do modyfikowania dialogów tak, by były zabawne, ale nie pisane na jedno kopyto. Każda postać ma swój indywidualny sposób żartowania i to jest według mnie wielka zaleta w tej książce. W większości powieści spotykałam się głównie z sarkazmem pisanym na jedno kopyto, niezależnie od tego która postać coś mówiła, tutaj jednak jest spora różnorodność.

Poza tym pan Sapkowski ma wyjątkowy dar tworzenia komicznych sytuacji. Moje ulubione sceny to zdecydowanie te z udziałem Jaskra, który za każdym razem wpakuje się w nową kabałę, przy czym wszystko to jest opisane w taki sposób, że nie sposób nie śmiać się (i nie ważne, że siedziałam w autobusie i się ludzie gapili).

2. Różnorodność postaci

<klik do artysty>
Już nawet nie chodzi o różnorodność rasową, ale też wariację charakterów. Wszyscy są tak żywi, dopracowani i wiarygodni. Jak wspomniałam wcześniej, każdy ma swój indywidualny sposób wypowiadania się, to jak żartuje, ale też zupełnie inne zachowania. Każdy ma swój własny temperament warunkujący to jak się zachowuje w innych sytuacjach. To wszystko właśnie powoduje, że ci bohaterzy są tak realni i namacalni. Z mało którymi byłam tak bardzo zżyta jak z tymi z wiedźmina.

Znaczących postaci w wiedźminie jest całkiem sporo i wszyscy są bardzo dobrze wykreowani. Wszystkie postaci pierwszo i drugoplanowe są bardzo dobrze przemyślane. Już to jest powodem, by sięgnąć po wiedźmina, ze względu na bohaterów, z którymi możemy się utożsamić.

Mamy tu prostą, lecz wciąż mądrą, lojalną i odważną Milvę. Och jak ja lubiłam Milvę! Naprawdę wspaniała postać. Z nią kontrastują chociażby czarodziejki, kobiety oczytane, inteligentne, lecz fałszywe intrygantki w dużej mierze. Mamy chamskich krasnoludów i walecznego Cahira z obsesją na temat Cirilli. Mamy wrażliwego Jarre, silną i niezależną Cirillę. Psychopatycznego Bonharta. I wielu, wielu innych. Wszelkie możliwe charaktery, a każdy jedyny w swoim rodzaju i unikatowy.

3. Rozwój postaci

Poza tym, że postaci są różne, to każda w jakiś stopniu się rozwija przez całość sagi. Każdy ma swoje własne zmagania, które go kształtują na przełomie całej serii. Bardzo podoba mi się to, że pan Sapkowski ukazał nam rozwój nie tylko głównych bohaterów, lecz tych pobocznych. Jedną z takich osób w książce jest Jarre, którego historia i zmiana na przełomie wydarzeń była czymś pięknym i wzruszającym do obserwowania.

Chyba największą zmianę przeszła Cirilla. Serce się rozdziera, kiedy czyta się o całym źle jakie ta dziewczyna przeżyła i z czym musiała sobie poradzić będąc zupełnie sama. Nie chcę pisać tutaj więcej na ten temat, ale zdecydowanie jej przemiana jest kolejnym powodem, by przeczytać sagę.

4. Miłość Yennefer i Geralta

<klik do artysty>
Ten kto team Triss, proszę wyjść! Nie no, zostańcie, śmieję się tylko. Według mnie, po przeczytaniu książek zwyczajnie nie da się woleć Triss jako ukochanej Geralta (nie żebym miała coś przeciw niej, zwyczajnie nie pasuje do białowłosego). Cała relacja czarnowłosej i wiedźmina rozwija się przez całą sagę, więź się umacnia i ta dwójka zwyczajnie nie może nie być razem. Mimo kłótni, rozstań są dla siebie stworzeni. Książki warto przeczytać chociażby dla nich samych, żeby móc obserwować to co zachodzi między nimi. Zdecydowanie jest to moja ulubiona książkowa para.

Co mi się podobało, mimo dość dużego zamieszania w ich związku, to wszystko nie było nachalne. Nie miało się tego wszystkiego dość, tylko wręcz chciało więcej. Mimo sporej roli ich relacji w całości książek, nie był to główny wątek i chyba przez to właśnie nie czułam się nim zmęczona.

Ostatnio mamy dziwny trend w literaturze, gdzie facet ma być badboyem. Jest cyniczny, sarkastyczny i traktuje swoją wybrankę jak szmatę. Tutaj tego nie uraczymy. Mimo dość twardego obejścia, wiedźmin kobiety bardzo szanuje. W stosunku do Yen nazwałabym go wręcz pantoflarzem. Przyznam, ta para jest dla mnie dość miłą odmianą.

5. Geralt

Tyle w temacie wystarczy, kolejny punkt.

Dobra... nie byłabym sobą, gdybym choćby trochę się nim nie pozachwycała. Wydawałoby się, że jest to zwyczajna maszyna do zabijania, w rzeczywistości człowiek z wrażliwą duszą. Odrzucony przez społeczeństwo, postrach, wiecznie żyjący w przekonaniu, że jest tym gorszym, mutantem. Mimo, że opowiadał Ciri, że woli pozostać neutralny, nigdy taki nie był. Ratował ludzi nie tylko przed potworami, lecz także przed innymi ludźmi. Nie raz jedyną zapłatą jaką otrzymywał był strach przed nim, krzyk i ucieczka. Mimo to, wciąż pomagał.

Co ja się będę wiele rozdrabniać, Geralt to typowy badass, choć zwykle ucieka przed śmiercią i problemami fartem. Nie oznacza to jednak, że mamy tu kolejnego stalowego bohatera, którego nie ruszy kompletnie nic.

6. Intrygi i złożoność fabuły

Kiedy czytelnik myśli, że jest tak, okazuje się że jest inaczej. Cały pomysł i to jak wszelkie możliwe wątki były z sobą poprzeplatane jest dla mnie prawdziwą magią. Nie chcę się zbyt wiele rozwodzić w tym temacie, żeby niczego nie zaspojlerować, ale uważam, że fabuła panu AS bardzo wyszła. Ciekawa, dynamiczna. Były momenty, kiedy siedziałam jak na szpilkach, działo się tyle, że musiałam książkę na chwilę odłożyć i ochłonąć, później akcja nieco zwalniała i pozwalała nieco odpocząć, delektować się powieścią. Co bardzo mi się podobało, autor poupychał w całości drobne smaczki, które wydawałyby się nieznaczące, jednak w miarę czytania kolejne wydarzenia pokazywały, że były to drobne wskazówki dla czytelnika. Przez to całość była jeszcze bardziej spójna.

7. Sceny walki
<klik do artysty>

W tej kwestii Sapkowski pozostanie dla mnie ogromnym autorytetem. Sceny walki są niesamowicie dynamicznie i malowniczo oddane, z wieloma szczegółami. Naprawdę podziwiam, bo stworzyć coś tak plastycznego i dynamicznego, używając tak ładnego języka to prawdziwa sztuka.

8. Problemy postaci

Były autentyczne. Mogłabym stwierdzić tylko tyle i już by wystarczyło. Ich zmagania idealnie pasowały do stworzonego świata i do samych bohaterów. Z częścią można było się utożsamić, bo mamy ich odpowiedniki w realnym świecie, inne z kolei, dopasowane konkretnie pod powieść, nie były wymuszone. 



Na tym poprzestanę.  Mogłabym wypisać więcej, ale ten post jest już i tak wystarczająco długi, nie wiem czy ktokolwiek dotrwał do końca, jeśli tak, kochany Czytelniku, daj znać w komentarzu, bo bardzo chciałabym wiedzieć. 

Do napisania,
Nika


PS Wiem, słyszałam o kontrowersjach narastających wokół pana Sapkowskiego, jednak... I don't give a fuck, że się brzydko wyrażę. Oceniam książki, nie człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za uwagę. Zostaw po sobie ślad, będzie mi jeszcze milej widząc, że tu byłeś/aś. :)